Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Artykuły

Wstępne informacje o wikingach – Uzbrojenie

BROŃ I WOJOWNICY

Broń w okresie dominacji Wikingów była czymś zupełnie wyjątkowym. Mówiła o statusie społecznym, służyła do ataku i obrony, czasem również do celów rytualnych. W sprawnych rękach stawała się śmiercionośnym narzędziem. W tamtych czasach używanie wszelkiej broni było na porządku dziennym. Nawet w czasie pokoju zdarzały się przecież napady, trzeba było polować. Z tych właśnie powodów w Skandynawii do noszenia broni upoważnieni byli wszyscy mężczyźni. Często zdarzały się wyprawy wojenne i napady plemion ościennych, a w wypadku wojny ludzie ze wszystkich warstw społecznych mogli zostać postawieni w stan gotowości do walki za swego króla lub władcę, albo do wypadu poza granice państwa. Mentalność Wikingów była tak ukształtowana, że nie sprzeciwiali się temu. Śmierć w walce była dla nich zaszczytem i nie bali się jej, mając nadzieję, że po śmierci pójdą do Valhalli. Wikingowie, mimo, że byli piratami używali statków w znacznej większości tylko do przewozu wojska. Bitwy morskie zdarzały się raczej sporadycznie, ale są zapiski o kilku z nich, jak np. o bitwie pod Svoldem ok. 1000 r.
Na lądzie walczono pieszo. Konno byli jedynie wysocy dowódcy, ludzie możni których stać było na konia. Zupełnie inną sprawą były kłopoty jakie mogły z nim być w wirze walki, trzeba go było więc specjalnie tresować, aby się nie płoszył, a to również nie należało do łatwych zadań. Wikingowie, kiedy przyszło do lądowej walki byli świetnymi wojownikami. Walczyli najczęściej za pomocą miecza, lub włóczni, tylko sporadycznie używano toporów, ale właśnie nimi posługiwali się najczęściej wezwani na wyprawę ludzie mniej zamożni. Szczególnie upodobali sobie miecz. Im piękniej był on zdobiony, tym mężniejszy i bogatszy wojownik go nosił. Rękojeść bardzo często pokryta była bogatą ornamentyką i pięknie zdobiona. Ta część miecza zawsze pochodziła ze Skandynawii. Klingi często importowano z Francji, (szczególnym upodobaniem cieszyły się te wykonane w pracowni Ulfbehrta, najsłynniejszego frankijskiego płatnerza) lub po prostu zdobywano je na pokonanym wrogu. Te pochodzące z importu nie były jednak tak doskonałe jak te powstające w kuźniach Skandynawii. Były one wyrabiane specjalną metodą zwaną dziwerowaniem. Polegała ona na splataniu ze sobą długich pasków żelaza o nieco odmiennym składzie w jeden rdzeń, następnie zgrzewano twarde, stalowe krawędzie tnące. Po tych zabiegach wybijano w ostrzu specjalnymi młotkami rowek, dzięki czemu miecz stawał się lżejszy i bardziej elastyczny, nie tracąc nic ze swej wytrzymałości. Po tych zabiegach miecz polerowano i ostrzono. Klingi skandynawskie były długie i liczyły zwykle w granicach 70-80 cm.

Miecze Wikingów

Poza nimi Wikingowie posługiwali się często długimi nożami, zadającymi głębokie rany kłute. Miecze zadawały straszliwe obrażenia przeciwnikowi. Nie mogły się im z całą pewnością oprzeć tarcze, czy hełmy, gdyż były niszczone samą siłą rozpędu, a gdy dodatkowo władał mieczem silny wojownik to gromił przeciwników, jak drewniane pniaki, rozłupując ich na części. Miecze noszone były w pochwach drewnianych, powlekanych skórą, były wyścielone owczym runem, które zawierając lanolinę świetnie chroniło je przed zmatowieniem i korozją. Niekiedy pojawiały się zdobienia, występując przy wlocie i na końcu pochwy. Były one zwykle wykonane z brązu, rzadziej ze złota i występowały tylko u naprawdę wielkich wojowników. Te elementy zdobnicze są właściwie jedyną pozostałością pochew, które często są znajdowane w grobach zamożnych wojowników, gdyż reszta elementów, pochodzenia organicznego szybko ulega rozkładowi i gniciu.

Fragmenty pełnego ekwipunku bogatego Wikinga

Drugim rodzajem broni ukochanym przez Wikingów była włócznia. Była to jedna z najskuteczniejszych broni kłujących. Na trzonku za pomocą tulei osadzano długie i smukłe (mające ok. 50 cm) ostrze. Niektóre włócznie dodatkowo ostrzono, tak, że posiadały ostre, tnące krawędzie. Ta broń używana była dość powszechnie przez średnio zamożnych wojowników, których nie stać było na piękne i smukłe miecze. Bronią najczęściej utożsamianą z kulturą Wikingów był topór. Okazuje się jednak, że był on używany raczej niechętnie i zwykle była to prosta siekiera, drwala służącego na wojnie, lub mało zamożnego człowieka. Pewnym ewenementem jest tutaj pięknie zdobiony toporek (służący najprawdopodobniej celom obrzędowym, lub mający podkreślać pozycję społeczną, gdyż nie jest prawdopodobne, by ktoś chciał używać go na wojnie) odnaleziony w grobie wojownika w miejscowości Mammen w Jutlandii, pochodzący prawdopodobnie z 970 roku, od którego został nazwany całkiem odrębny kierunek w sztuce skandynawskiej.

Inkrustowany toporek z Mammen X wiek

Jest on pięknie zdobiony i inkrustowany srebrem. Topory jednak zwykle nie bywały tak wymyślne. Zwykle wyrabiano je w taki sposób, że do specjalnie uformowanego wcześniej kawałka metalu dospawywano ostrą krawędź tnącą, a następnie wszystko to osadzano na drążku za pomocą sznura. Rzadziej w walkach pojawiali się łucznicy, gdyż tę broń uważano raczej za myśliwską. Zachowały się jednak duże ilości żelaznych, grotów strzał, ich drzewce w znacznej większości przypadków nie zachowały się do naszych czasów. Jedyną kompletną strzałę znaleziono na podmokłych terenach w Hedeby. Jest ona wykonana z drewna cisowego i mierzy sobie 192 cm długości.

Topory i groty włóczni wydobyte z Tamizy

Wojownicy osłaniali się przed ciosami przeciwników zwykle za pomocą tarcz. Były one zwykle wykonywane z drewna lipowego, czasem obciągano je dodatkowo skórą. Tarcza sięgała wojownikowi od barków do pasa. Wzmacniana była przez metalowy pierścień na krawędzi. Czasem występowały na niej dodatkowo różne zdobienia, okucia i symbole. Niekiedy malowano całą na jaskrawy kolor (najczęściej czerwony lub żółty). W centrum tarczy znajdował się metalowy guz, którego zadaniem było osłanianie ręki wojownika. Zwykle to właśnie sama tarcza służyła jako osłona Wikinga, na dodatkowe zabezpieczenia bowiem nie wszystkich było stać. Jeżeli już, to był to hełm o stożkowatym kształcie, posiadający osłonę na nos.

Hełm z Sutton Hoo VI wiek

Prawdopodobnie większość z nich wykonana była ze skóry, te jednak nie dotrwały do naszych czasów. Udało się to natomiast znacznie rzadszym hełmom żelaznym, które czasem znajdowane są w grobach wojowników. Niektóre z nich były pięknie zdobione, ale nigdy nie występowały rogi! Zostały one dodane przez mnichów, którzy byli najczęstszą ofiarą napadów Skandynawów, gdyż właśnie w klasztorach i kościołach można było znaleźć najwięcej złota. Dodanie rogów miało upodabniać wojowników z północy do diabłów.

Żelazny hełm z dekoracją z brązu znaleziony w Vendel pochodzący z VII wieku

Zbroja była oznaką najwyższej władzy i godności. Nie występowała prawie nigdy i nosiła ją tylko starszyzna postawiona najwyżej, książęta i królowie. Zwykle stosowano kolczugi, pod które dla dodatkowej osłony (i wygody) zakładano skórzany kaftan. Prawdziwy zbiór broni Wikingów odnaleziono w grobie w Gjermundbu w Norwegii. Znaleziono tam hełm w bardzo złym stanie, który jednak udało się zrekonstruować, piękny, wspaniały miecz z rękojeścią inkrustowaną srebrem i miedzą. Dodatkowo wydobyto kolczugę, co świadczy o tym, że pochowano to naprawdę ważną osobistość. Kolczuga również musiała zostać zrekonstruowana, gdyż była w fatalnym stanie. Obecnie całą zawartość grobu można podziwiać w Oldsaksamling Museum w Oslo.

Broń z grobu wodza z Gjermundbu z X wieku

Eksponaty odnalezione w tym grobie są jedyne w swoim rodzaju. Jest to jedyny hełm i zbroja pochodzące z okresu wikińskiego jakie udało się odnaleźć, inne hełmy znamy tylko z kilku przedstawień figuralnych (np. na kamieniach w Gotlandii, czy na rogu z Sigtuny w Szwecji), a o zbrojach udało się uzyskać informacje dopiero z tego grobu.

 

FORTYFIKACJE

Jak już wcześniej wspomniałem cała Skandynawia była areną ciągłych walk, sporów dynastycznych, napadów, najazdów itd. nieodłącznie towarzyszących procesom państwotwórczym. Zmusiło to mieszkańców tych ziem do nauczenia się sztuki fortyfikacji. Coraz lepiej rozwinięte miasta potrzebowały lepszej obrony, więc w X wieku pojawiły się w Skandynawii miejskie wały obronne. Wcześniej były to tylko umocnienia nadgraniczne, w razie potrzeby zapewniające schronienie ludności. Najpiękniejszym przykładem tego typu linearnie ułożonych umocnień jest Danevirke. Wały były wznoszone w różnych okresach, a łączna ich długość wynosi aż 30 km. Danevirke znajduje się u południowego przewężenia Jutlandii. Wały pierwotne zostały umocnione i rozbudowane w 808 roku za panowania duńskiego króla Gotfryda, lecz istniały już 75 lat wcześniej. Wał Gotfryda był niewątpliwie jedną z największych tego typu fortyfikacji. Jedyną przerwą w linii umocnień była tzw. Droga Wojsk (Haervej), której broniła potężna brama, bardzo trudna do zdobycia. Wał został jeszcze wzmocniony 160 lat później przez Haralda Sinozębego, łącząc stare zabudowania z nowymi powstałymi wokół miasta Hedeby. Wysokość nowych umocnień dochodziła do 13 metrów, dodatkowo był on jeszcze wzmocniony palisadą na szczycie. Specyfika fortyfikacji Danevirke zmieniła się dopiero w XII wieku, kiedy do jego wzmocnienia użyto trwalszych kamiennych i ceglanych elementów. Jak potężna i wspaniała jest to fortyfikacja, niech świadczy fakt, że wykorzystywano ją jeszcze w celach wojskowych podczas wojny prusko – duńskiej i II wojny światowej.

Pozostałości obozu wojskowego

Zanim w X wieku nastały czasy budowania rozbudowanych fortyfikacji w całej Skandynawii istniała doskonale rozwinięta (w samej Szwecji jest ich ponad 1000) sieć twierdz na wzgórzach. Budowano je najczęściej na wzgórzach skalistych, bardzo często na wyspach położonych na rzekach lub jeziorach dla dodatkowej ochrony. Szczególnie wiele tego typu zabudowań znajduje się w rejonie Melar. Mury tych budowli najczęściej wznoszone były z wielkich granitowych głazów, jeżeli były dostępne, ale czasem stosowano również inne gatunki kamienia. Nie jest łatwo ustalić nawet w grubym przybliżeniu wiek tych budowli, ale z całą pewnością część z nich pochodzi jeszcze z przed ery Wikingów. Normańskie twierdze miały najczęściej charakter wyłącznie obronny, ale niektóre z nich posiadać mogły również kultowy lub stanowić siedziby królów i książąt. Tego typu twierdzą jest np. Stenyborg na wyspie Adelso na jeziorze Melar, gdzie znajduje się również cmentarzysko z okresu przedwikińskiego. Z kolei ośrodkiem życia religijnego jest np. Gaseborg w Jarfalli w pobliżu Sztokholmu, który dodatkowo stanowił schronienie dla ludności w czasach zagrożenia. Podobnym celom najprawdopodobniej służył fort w Runsa w północnej części jeziora Melar. Jest on otoczony podwójnym wałem. Niedaleko znajduje się ciekawe cmentarzysko, otoczone wielkimi kamieniami (niektóre mierzą do 2 m) ułożonymi w kształt okrętu. Obok niego znajdują się jeszcze inne grobowce. Fort dodatkowo służył w czasie wojny za schronienie wieśniakom, ale nie wygląda na to, aby kiedykolwiek był ciągle eksploatowany. Na uwagę zasługuje warownia Hochburg, górująca nad miastem Hedeby. Jest ona ciekawa o tyle, że znajduje się na równinach, co było w Danii rzadkością. Podobnym celom służyło najprawdopodobniej miasto Birka na wyspie Bjorko na jeziorze Malar. Fort Borg stojący w pobliżu prawdopodobnie początkowo służył za schronienie. Jego rola zmalała w X wieku, kiedy samo miasto zostało otoczone wałami.

Wojownicy

Około 100 tego typu fortów występuje na Gotlandii, ale nie wszystkie są z czasów Wikingów. Największym i najpotężniejszym z nich jest niewątpliwie Torsburgen, położony niedaleko wschodniego wybrzeża. Posiada ogromne wapienne (przykład tego, że nie zawsze były z granitu) mury obronne, ciągnące się na 2 kilometry, wysokie na 7 metrów, a miejscami szerokie na 24. Te parametry stawiają twierdzę w rzędzie najpotężniejszych w całej Skandynawii. Ślady archeologiczne datują twierdzę na IV wiek, lecz ponownie eksploatowano ją w X wieku. Innym bardzo ciekawym archeologicznie obiektem zachowanym na Gotlandii jest Bulverkt na jeziorze Tingstade Trask, położonym na północnej stronie wyspy. Na płytkich wodach jeziora znajduje się szereg drewnianych platform, ustawionych obok siebie w kwadrat i bokach długości 170 m. Na tej wielkiej platformie stały niegdyś domostwa, otoczone dodatkowo ciasno ustawioną palisadą. Metody zastosowane przez rzemieślników przy budowie przypominały te stosowane w podobnych przypadkach przez Słowian z południowych i wschodnich wybrzeży Morza Bałtyckiego. Nasuwa to przypuszczenie, że osada została wykonana przez imigrujących Słowian. Nie są znane przyczyny wybudowania osady właśnie w tym miejscu, ale nazwa jeziora „Tingstade” skłania do podejrzeń, że mogło to być miejsce zbierania się thingów (rodzaj sądu).

Rekonstrukcja obozu wojskowego typu Trelleborg

Inną wyspą gdzie spotkać można przedwikińskie twierdze jest wyspa Olandia. Znajduje się ich tam 16, z czego tylko dwa – Ismanstorp i Eketorp były w czasach Wikingów wykorzystywane. Oba otoczone są kolistym murem wapiennym, otaczającym pozostałości dawnych domostw. Pierwszy z fortów ma 127 m średnicy, a jego mury wznoszą się na 2,5 m. Nie była to z pewnością bezpieczna forteca, gdyż wykonano w niej aż dziewięć wejść, aby zapewnić sobie możliwość ewentualnej ucieczki. Fort prawdopodobnie był zamieszkany tylko w chwilach zagrożenia. Eketorp był znacznie bezpieczniejszą przystanią. Były tam tylko trzy bramy i służył on najprawdopodobniej jako kwatera garnizonu chroniącego wyspę. Opuszczony został po 700 latach ciągłego zamieszkania, a funkcje obronne dobrze spełniał jeszcze do ok. roku 1000. Był to także znaczący i zamożny port handlowy.

 

Autor tekstu: Fiolnir

Wstępne informacje o wikingach – Statki i nawigacja

STATKI

Statek to niewątpliwie jedno z najważniejszych osiągnięć cywilizacji Wikingów. Dopiero kiedy sztuka szkutnicza osiągnęła u nich prawdziwe szczyty zdecydowali się na podjęcie wypraw na zachód, północ i południe. Ale jakie to były wyprawy! Statki służyły na wojnie jedynie do przewozu wojowników. Istnieje ledwie kilka wzmianek o toczonych bitwach morskich. Jednak statki wojenne nie były jedynymi. Sztuka szkutnicza osiągnęła bowiem w ich cywilizacji tak wysoki poziom, że szybko wyodrębniły się poszczególne rodzaje statków, przeznaczonych do spełniania odmiennych celów. Były okręty wojenne, statki handlowe, łodzie rybackie, promy. W tych grupach istniały dodatkowe podziały na przeznaczone do żeglugi przybrzeżnej i pełnomorskiej oraz śródlądowej. Świadczy o tym znalezisko dokonane w fiordzie Roskilde w 1957 roku, kiedy z jego dna udało się wydobyć resztki wielu typów okrętów zatopionych z nieznanych powodów ok. XI wieku. Ta różnorodność świadczy jak bardzo ludzie północy byli związani z morzem. Nie ma w tym nic dziwnego. Norwegia i Szwecja leżą na półwyspie, którego brzegi oblewają wody Morza Bałtyckiego, Północnego, Norweskiego i Barentsa. Dania to również półwysep, otoczony przez Bałtyk i Morze Północne. Dodatkowo w całej Skandynawii rosły wielkie lasy, które dostarczały taniego surowca do budowy okrętów. Nie można było czerpać praktycznie korzyści z rolnictwa, gdyż nie było ziem nadających się pod uprawę w ilości wystarczającej do przetrwania, dodatkowo ostry klimat północny im nie sprzyjał. Okres wegetacyjny był bardzo krótki i pochmurny. To wszystko zmusiło mieszkańców do poszukania innych źródeł wyżywienia. Z tego powodu podstawę bytowania plemion stanowiło rybołówstwo i polowanie. A było gdzie to robić! łatwy dostęp do morza sprzyjał połowom, a wielkie lasy dawały ostoję całym stadom zwierzyny. To spowodowało rozwój cywilizacji Wikingów. Z czasem zaczęły się walki terytorialne, a ponieważ większość Półwyspu Skandynawskiego zajmują góry, bardzo ciężkie do przebycia do przewozu wojowników rozpoczęto wykorzystywać statki. Największe podziały występują chyba właśnie między statkami wojennymi, a ostateczny ich kształt wykrystalizował się dopiero w na początku VIII wieku, ale kiedy już stało się to zaczęto produkować okręty szybsze o kilka węzłów od późniejszych o kilkaset lat statków Kolumba.

Drakkar

Langskipy

Czasy podboju Europy rozciągają się pomiędzy VIII, a XI wiekiem. Właśnie na ten okres przypada największa sława Wikingów. Łodzie powstały bardzo dawno. Pojawiają się pierwszy raz na skalnych rycinach datowanych na III tysiąclecie p.n.e. znalezionych w Szwecji i Norwegii. O nich również możemy doszukać się wzmianek w dziele Tacyta, który w 98 r. opisał lekkie i wąskie okręty Suinów (Szwedów), które nie miały wyróżnionego dzioba i rufy, gdyż wyglądały one w ten sam sposób. Dzięki temu mogły pływać w obu kierunkach. Przypuszcza się, że właśnie one dały początek langskipom. Nazwę można przetłumaczyć dosłownie jako długi okręt. Jest to z całą pewnością prawda. Stosunek długości do szerokości miał się jak 7:1.

Plan wikińskiego okrętu

Największe z tych statków były nazywane drakkami lub skeidami. Wyróżniały się nie tylko długością. Posiadały również wysoką dziobnicę, ozdobioną głową smoka, którą zakładano udając się na wyprawę. Miała ona odstraszać duchy opiekujące się miastem i umożliwić zwycięstwo. W drodze powrotnej rzeźba była ściągana, aby nie spłoszyć przypadkowo duchów własnego miasta. Od tej właśnie ozdoby wzięła się nazwa okrętów, drakko – smok. Łodzie te były rzeczywiście wielkie. Zabierały zwykle od 40 do 80 wioślarzy i mniej więcej tyle samo, albo więcej wojowników. Mniejszym typem langskipów były snakkary. Zabierały one 40 wioślarzy, a zamiast smoka zdobiła je paszcza węża, od której wzięły i one swoją nazwę. Istniały jeszcze mniejsze okręty. Zwano je legundami i zabierały tylko kilkudziesięciu ludzi.

Rokonstrukcja okrętu odnalezionego w OseberguRokonstrukcja okrętu odnalezionego w Gokstad

Łodzie Wikingów mogły być napędzane zarówno za pomocą wioseł, jak i wiatru. Żagiel pojawił się w łodziach dopiero na chwilę przed okresem podbojów i bardzo ułatwił żeglugę. Ponieważ kadłub żaglowca musi być wyższy i szerszy od okrętu poruszanego tylko siłą wioseł, Skandynawowie wprowadzili kil, który nadawał okrętowi wytrzymałość, stabilność i zwrotność. Ich wynalazkiem i udoskonaleniem był również ruchomy maszt, który można było kłaść, stawiać i obracać dowolnie, niezależnie od pogody. Deski budujące kadłub łączone były na zakładkę, za pomocą gwoździ na wręgach (wyprofilowanych belkach poprzecznych). Szpary pomiędzy poszczególnymi deskami poszycia były wypełniane nasmołowanymi włóknami roślinnymi. Chroniło to statek przed przeciekaniem, a drewno przed niszczącym działaniem wody.

Budowa drakkaru

Dzięki płytkiemu zanurzeniu łodzie te były zdolne do działań również w korytach rzecznych. W ten sposób udało się nawet kilkakrotnie oblegać Paryż. W statkach wojennych wioślarze siedzieli po obu stronach. Ochronę zapewniały im tarcze wojowników, które dodatkowo podwyższały wysokość burty. Cechą charakterystyczną łodzi wikingów był również brak pokładu. Załoga spała w skórzanych śpiworach, a w wypadku deszczu rozkładano brezent na kształt wielkiego namiotu, który chronił ludzi przed ulewą. Łodzie skandynawskie nie posiadały steru, zastępowało go tzw. wiosło sterowe, umieszczone zawsze na rufie prawej burty (stąd właśnie nazywa się ją sterburtą).
Jak wielką wartością był dla cywilizacji Skandynawii okręt może świadczyć sposób pochówku przeznaczony tylko dla najwyższych dostojników i wielkich wojowników, których często składano do grobu wraz z łodzią. Przykładem tego typu jest łódź odnaleziona pod Osebergiem w 1904 r. Od nazwy miejscowości został nazwany pierwszy styl występujący w sztuce Wikingów. Znalezisko pochodzi z początków IX wieku. Obecnie znajduje się w muzeum w Oslo.

Okręt z Gokstad

Knary (Knorry)

Były to statki służące jako handlowe i kolonizacyjne. Cechowały się w odróżnieniu od langskipów krótkimi wymiarami, głębokim zanurzeniem i większą szerokością. Knary służyły tylko do długich rejsów po otwartym morzu. Do uprawiania żeglugo przybrzeżnej stosowano inny rodzaj statków, zwany byrdingami. One to właśnie stanowiły trzon floty handlowej na Bałtyku i Morzu Północnym, zawijając do najważniejszych portów, jak: duński Haithabu, szwedzki Birka, słowiański Jomsborg, umiejscowiony na dzisiejszym Wolinie. Knary były ponadto zastosowane w kolonizacji Islandii i Grenlandii, prawdopodobnie wykorzystane także w wyprawach do Vinlandii (prawdopodobnie dzisiejsza Zatoka św. Wawrzyńca).

Knara

Napędem statków handlowych był przede wszystkim wiatr. Wiosła wykorzystywano tylko w portach. Z tego powodu ilość wioślarzy była ograniczona do minimum i nawet na największych statkach nie przekraczała ośmiu. Dwiema najważniejszymi osobami na pokładzie byli sternik (na rufie) i czatownik (na dziobie). Podobnie jak okręty wojenne nie miały one pokładu. W celu zabezpieczenia ładunku był on przykrywany skórami. Statki wojenne w przeważającej większości wykonywane były z drewna dębowego, bardzo mocnego, do budowy handlowych i rybackich najczęściej służyła sosna. Wygląd dzioba i rufy był w knarach identyczny i oba te miejsca różniły się tylko umiejscowieniem wiosła sterowego, umieszczonego zgodnie ze zwyczajem na prawej burcie. Maszt z wielkim żaglem rejowym umiejscowiony był na śródokręciu. Konstrukcja kadłuba była podobna jak w okrętach wojennych, ale były wyższe burty.

Normańskie wersje okrętów Wikingów

Normanowie należeli do grupy duńskich Wikingów, którzy tak dali się w X wieku we znaki mieszkańcom północnej Francji, że król Karol Prosty w 911 roku oddał im na własność tereny wcześniej przez nich podbite, aby tylko wyjednać pokój. Te tereny z czasem zaczęto nazywać Normandią. Wikingowie uzyskali w ten sposób stały kontakt z Francją i zapożyczyli oni niektóre cechy francuskich okrętów, łącząc je ze starymi wzorami. Pozostało poszycie klinkierowe, wiosło sterowe na sterburcie, tarcze zawieszona na burtach, składany, ruchomy maszt z wielkim żaglem rejowym, wysoki dziób i rufa. Innowacje dotyczyły kadłuba, który został poszerzony i zyskał wyższe burty. Zmienił się także częściowo sposób dekoracji dzioba. Obok smoków zaczęły występować również głowy lwów. Tarcze stały się wydłużone, na kształt odwróconej łzy. Statki normańskie stały się dzięki innowacjom mniejsze i mniej smukłe, jednak zapewniały wojownikom lepszą ochronę i posiadały większą nośność, a także lepszą stateczność.

Okręty normańskie w trakcie budowy

Najlepszym sprawdzeniem nowych okrętów była wyprawa Wilhelma Zdobywcy do Anglii, kiedy to przerzucił 15000 wojowników i kilka tysięcy koni posługując się właśnie takimi statkami. Największy z nich, należący do samego króla mierzył sobie 24 metry, inne miały zwykle w granicach 12 – 22 metrów. Na każdy wchodziło 20 do 30 wioślarzy, tyle samo lub więcej wojowników oraz kilka koni.

Manuskrypt przedstawiający statek normański

NAWIGACJA

Mimo niewątpliwego mistrzostwa Wikingów w sztuce żeglarskiej nie jest do końca wyjaśnione jakim cudem udało im się dokonać tylu podbojów. Do tego potrzeba było nawigacji. Nie wiadomo jakim sposobem posługiwali się Skandynawowie. Przy żegludze przybrzeżnej nawigacja nie jest niezbędną umiejętnością, gdyż widać na podstawie położenia punktów orientacyjnych, gdzie człowiek się znajduje. Inna zupełnie sytuacja panuje na pełnym morzu. Tam takich znaków nie ma. Mimo tego jakimś cudem Norwegowie odkryli wiele lądów. W samym odkryciu nie było jeszcze nic nadzwyczajnego, gdyż musiał to być za każdym razem przypadek chociaż w części, ale jak wytłumaczyć umiejętność tych żeglarzy do powracania w te same miejsca? Tego nie można już wytłumaczyć w jakikolwiek sposób. Oznacza to, że Wikingowie musieli przez lata doświadczeń wypracować sobie własny system nawigacyjny. Wiadomo, że wiadomości astronomiczne i geograficzne ludów z północy daleko wykraczały poza te występujące w reszcie Europy. Wikingowie uważali, że Ziemia jest kulą. Dopracowali się również tak abstrakcyjnych pojęć jak długość i szerokość geograficzna, równik czy koło polarne. Wiedzieli o istnieniu biegunów, mimo że do wielu z tych miejsc nigdy nie dotarli. Te pojęcia w tamtych czasach w ogóle nie występowały w reszcie Europy. Tych poglądów nie zmienili nawet po przyjęciu chrześcijaństwa, ale nie angażowali się w spory z Kościołem. Nie robili tego dlatego, że podobne sprzeczki nie są wcale pomocne dla nawigacji. Nie ma znaczenia co jest środkiem świata i co krąży wokół czego.
Wikingowie nie znali i nie posługiwali się kompasem w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, ale ostatnio pojawiły się sugestie, że wynaleźli prosty kompas słoneczny. Ponieważ droga słońca ze wschodu na zachód zależy w znacznym stopniu od pory roku i szerokości geograficznej pod jaką dokonuje się obserwacji. Jedyny stały punkt to ten, kiedy słońce znajduje się w zenicie. Problemy pojawiają się kiedy znajduje się ono w innym niż zenit punkcie. Jednak przy niedługiej podróży, przy małej zmianie szerokości geograficznej można dokonać tego z zadowalającą dokładnością, mając na uwadze zapamiętany ruch słońca przed wyruszeniem. Mało prawdopodobne wydaje się, aby Wikingowie posługiwali się w swojej nawigacji gwiazdą polarną. W ich warunkach żeglugowych, kiedy niebo było bardzo często zachmurzone była to bowiem metoda nazbyt zawodna. Mogli za to oznaczać kurs względem wiatru i fal, ale to również jest zmienne. Może jednak Wikingowie, jako lud od swego powstania związany z żeglugą wytworzył w sobie jakiś rodzaj instynktu, coś podobnego do tego co skłania ptaki do wędrówek i prowadzi je przez kraje, których nigdy wcześniej nie widziały. Ta hipoteza wydaje się jednak najbardziej nieprawdopodobna. Ostatecznie mało jest prawdopodobne, abyśmy się kiedyś dowiedzieli w jaki sposób Skandynawowie odnajdywali bezbłędnie drogę wśród bezkresnych wód, chyba, że robili to za pomocą jakichś nie odkrytych dotychczas przyrządów.

Autor tekstu: Fiolnir

Wstępne informacje o wikingach – Literatura i sztuka

LITERATURA

Mimo, że Wikingowie posługiwali się w życiu codziennym alfabetem runicznym, to jednak nie używano go zwykle do zapisywania utworów literackich. Było to spowodowane niedogodnością materiałową i pracochłonnością kreślenia run. Najdłuższe teksty literackie zapisane w tym alfabecie liczą co najwyżej po osiem wersów, a i te należą do rzadkości. Alfabetu runicznego używano przede wszystkim do zapisywania znaków własności, lub inskrypcji upamiętniających ważne wydarzenia, często również z życia prywatnego. Do tego pierwszego celu służyły runy krótkogałązkowe, a do drugiego, bardziej oficjalnego długogałązkowe. Alfabet runiczny przetrwał jeszcze całe wieki po wprowadzeniu Chrześcijaństwa i wyszedł z użycia dopiero niedawno. Stał się w ten sposób językiem archaicznym i martwym, sprzyjała temu niedostatecznie rozwinięta gramatyka, a przede wszystkim ortografia.

Edda starsza

Została ona zapisana dopiero we wczesnym średniowieczu. Najstarszy rękopis pochodzi z 1270 roku, ale większość utworów w niej zapisanych jest o ok. 300 lat starsza. We wcześniejszym okresie opowieści te były przekazywane ustnie w formie pieśni, hymnów lub gawęd. Edda starsza zawiera poematy proste w swojej stylistyce i znacznie różniące się od siebie. Poematy zawarte w Eddzie były podobne w swym przeznaczeniu do mitologii greckiej i rzymskiej, oznacza to, że nie służyły jako rodzaj modlitwy czy hymny pochwalne dla bogów, lecz bardziej jako opowieści o samych bogach, oddziałujące dodatnio na moralność i świat wartości Wikingów. Edda starsza jednak oprócz wierszy tego typu zawiera jeszcze wiele tzw. wierszy skaldycznych. Powstawały one najczęściej w IX wieku w Islandii i Norwegii. Ich twórcami byli nadworni poeci opiewający w nich zwycięstwa swoich władców, ich hojność i pozytywne przymioty. Służyły one jako rodzaj hymnu pochwalnego, czyli miały dokładnie odwrotny charakter niż inne wiersze zapisane w Eddzie. Posługiwano się w nich najczęściej krótkimi i dowcipnymi aluzjami o charakterze mitologicznym. Nie ma trudności z ustaleniem przynajmniej w pewnym przybliżeniu wieku poszczególnych wierszy skaldycznych, gdyż ich autorzy byli tak znani, że wiemy w jakich latach żyli i tworzyli. Edda prawdopodobnie zawierała w swej pierwotnej formie również eposy. Nie dotrwał jednak do naszych czasów ani jeden z tych które stworzyli Skandynawowie. Edda starsza jest prawdziwą kopalnią wiadomości o bogach i bohaterach. Lektura obowiązkowa dla wszystkich chcących poznać teologię Wikingów.

Edda młodsza i Dzieje Duńczyków

Oba te bardzo ważne dla historyków zbiory powstały na początku XIII wieku. Dzieje Duńczyków autorstwa duńskiego kronikarza Saxo Grammaticusa powstały około 1250 roku. Zostały spisane po łacinie na podstawie ustnych przekazów i heroicznych pieśni, które nie zachowały się do dnia dzisiejszego. Zbierał on te opowieści w Norwegii i na Islandii. Praca Grammaticusa skupiała się przede wszystkim na wydarzeniach historycznych. Opisywał królów, wielkich ludzi i bohaterów, zaniedbując bogów. Kiedy już jednak na to się decydował wyłaziła z całą stanowczością na wierzch cała jego nietolerancja i uprzedzenia religijne. Jest to ciekawy dokument historyczny, ale o mitologii raczej nic nie można się z niego dowiedzieć.
Inny charakter miała praca Snorriego Sturlusona, znana jako Edda młodsza. Powstała ona około roku 1220. Przedstawia on w bardzo ciekawej i obfitej formie mity i legendy normańskie. Udało mu się spisać całą historię Norwegii, skupiając się na żywotach poszczególnych władców. Materiały do pracy zbierał właśnie z przekazów ustnych legend i poematów skaldycznych. Dzieło było już z założenia podręcznikiem mitologii skandynawskiej, a zarazem zasad stylistyki. Edda młodsza jest charakterystyczna przede wszystkim ze względu na zastosowanie tzw. kanningów. Jest to forma metafory odwołująca się do mitologii np. złoto – łoże Fafnira (smoka, który leżał na górze złota), ciężar Graniego (konia, który po zwycięstwie Sigurda nad smokiem musiał to złoto dźwigać do domu). Mity zawarte w Eddzie są posegregowane chronologicznie od tych o stworzeniu świata począwszy, przez opowieści o bogach i bohaterach, aż do tych opiewających koniec świata i zmierzch bogów. Dodatkowo Snorri Sturluson dołączył omówienie mitologicznych odniesień w poezji, co jest teraz bardzo pomocne badaczom. Edda młodsza to udana próba ocalenia od zapomnienia pogańskich tradycji i zwyczajów, oraz mitologii Skandynawów, która uratowała ją od zapomnienia, czego wyrazem jest również ta strona.

Sagi

Jest to gatunek literacki, pisany prozą, ukształtowany w XIII wieku na Islandii. Bardzo szybko zdobył popularność w całej Skandynawii. Był to gatunek opisujący w przeważającej większości wydarzenia historyczne, ale nie była to reguła. Samo słowo „saga” znaczy historia. Rozrzut tematyczny między poszczególnymi sagami jest bardzo wielki. Jedne opisują życie pierwszych Skandynawów między X i XI wiekiem oraz czasy wielkiej wędrówki, inne zajmują się panowaniami kolejnych władców, natomiast są i takie, które traktują o duchach, magii, czarach, pogańskich rytuałach itp. Największą część wśród nich zajmują porywające historie wielkich bohaterów, żyjących na początku okresu Wikingów. Sagi były raczej prostym gatunkiem literackim, często nawet upraszczającym stare opowieści, zapisane w starych kronikach i stamtąd zaczerpnięte. Wiele wątków splatało się w nich w jeden ciąg narracyjny.
Najważniejsze z sag historycznych to dwie. Saga Królów (Konunga sögur) zaczynająca się legendarnymi opowieściami o pierwszych władcach Skandynawii, których prawdziwa treść historyczna zaczyna się w momencie panowania pierwszego króla Norwegii, Haralda Pięknowłosego (wstąpił na tron w 870 roku). Później opisani są wszyscy królowie aż poza koniec ery Wikingów. Wymienione są także wszelkie koligacje występujące pomiędzy nimi, a resztą władców Skandynawskich. Z kolei Saga o Islandczykach (Íslendingasögur) opowiada historię kolonizacji Islandii (między 870, a 930 rokiem) i kilku pierwszych pokoleń ludzi tam żyjących. Ta saga to przede wszystkim opowieść o codziennym życiu Wikingów. Są opisane pierwsze osady, codzienne problemy itp.

 Manuskrypt-KsięgaManuskrypt-Księga

 

SZTUKA

Sztuka Wikingów opierała się na motywach zdobniczych wykorzystujących stylizowane zwierzęta, ale pojawiały się okresy w których dominowały motywy roślinne. Oprócz tego istniały oczywiście wyobrażenia postaci mitologicznych. Jednak motywy przyrodnicze zawsze wiodły prym. Od V wieku, kiedy kultura Skandynawska zaczęła się dynamicznie rozwijać, aż do okresu kończącego erę Wikingów pojawiło się w ich sztuce sześć okresów, które niejednokrotnie krzyżowały motywy z okresami sąsiadującymi.

Oseberg (750 – 840)

Styl ten, uznawany za pierwszy charakteryzujący się cechami dającymi się sklasyfikować, wziął swoją nazwę od grobowca odkrytego w Osebergu. Znaleziono wtedy piękny okręt służący do pochówku, bardzo pięknie zdobiony. Najbardziej charakterystycznym motywem występującym w tym stylu jest tzw. „bestia chwytająca”, który występował pospolicie również w późniejszych okresach, lecz tutaj pojawił się po raz pierwszy. Jest to głowa o kształcie maski, posiadająca skręcony tułów oraz drapieżne łapy. Motyw ten prawdopodobnie został zaczerpnięty z tradycji anglosaskiej i zaczął występować ok. VIII wieku. Bardzo podobny przykład tego stylu znaleziono również w grobowcu Broa na Gotlandii.

Oseberg Broa

 

Okucia ze złoconego brązu z Broa

Borre (835 – 970)

Nazwa tego stylu wzięła się od końskiego wędzidła, wykonanego z brązu, znalezionego w łodzi odnalezionej w miejscowości Borre w Vestfold w Norwegii. Ten styl wywodzi się bezpośrednio ze stylu Oseberg, w nim również występuje bestia chwytająca, ale obok niej istnieje także łańcuch pierścieniowy. Jest to jeden z nielicznych przykładów zdobnictwa nie odnoszącego się do motywów przyrodniczych. Składa się po prostu z zachodzących na siebie okręgów i kwadratów. Bestie obu stylów różnią się tylko nieznacznie.

Borre

Jellinge (880 – 1000)

Styl ten wziął swoją nazwę od miejscowości Jelling w Danii, gdzie w królewskiej komorze grobowej odnaleziono srebrny puchar z charakterystycznym motywem zwierząt poskręcanych na kształt litery S. Jest to właśnie jego najważniejsza cecha. Najczęściej występują poskręcane ze sobą wstęgowe zwierzęta, tworzące wspólny, otwarty motyw. Ten styl miał wiele cech wcześniejszego, a jeszcze bardziej jest spokrewniony z późniejszym Mammen.

Jellinge

Mammen (950 – 1060)

Ten styl wziął nazwę od miejscowości Mammen w Jutlandii, gdzie odnaleziono grobowiec z 970 roku, a w nim piękny rytualny topór, inkrustowany srebrem i z piękną ornamentyką. Styl ten wziął początek bezpośrednio z Jellinge i dlatego często łączono je oba ze sobą, nie uznając go za odrębny. Trochę się jednak różnij, przede wszystkim był bardziej realistyczny i zachowywał (mniej więcej) proporcje. Dał on początek stylowi Ringerike i z tego powodu można go uważać za przejściowy. Wtedy też dokonała się mała rewolucja, gdyż po raz pierwszy zaczęto używać motywów roślinnych, zapożyczonych prawdopodobnie z kultur Europy Zachodniej.

Mammen

Ringerike (980 – 1080)

Nazwa stylu wzięła się od okręgu, w którym wydobywano czerwony piaskowiec, przeznaczony na pomniki stawiane na północ od Oslo. Wyraźnie widać znaczne rozpowszechnienie mody, która pojawiła się w poprzednim stylu. Zwierzęta tracą na znaczeniu. Zaczyna dominować zdobnictwo roślinne w którym przedstawiciele fauny są ledwie zauważalni lub nie ma ich w ogóle. Jest to element charakterystyczny właściwie tylko dla niego, gdyż we wszystkich innych dominują zwierzęta.

Ringerike

Urnes (1035 – 1150)

Urnes jest ostatnim z wikińskich stylów. Skończył się wraz z końcem dominacji Skandynawów w Europie. Jego nazwa pochodzi od XI-wiecznego kościoła w mieście Urnes, niedaleko fiordu Sogne w Norwegii. Do łask powróciły w nim ponownie zwierzęta. Głównym motywem są czworonogi walczące z wężopodobnymi stworami, najczęściej zamknięte we wzory o kształcie pętli.

Urnes

Autor tekstu: Fiolnir

Wstępne informacje o wikingach – pismo

Kraje skandynawskie posiadały własną odrębną kulturę, niemal we wszystkich przypadkach znacznie różniącą się od wszystkich innych. Pismo nie należało również tutaj do wyjątków. Litery występujące w alfabecie, zwanym futharkiem (nazwa wzięła się od sześciu pierwszych run) składały się najczęściej z kilku przecinających się kresek. Było to spowodowane specyficznym przeznaczeniem tego alfabetu. Używano go do pisania na drewnie lub rycia w napisów w kamieniu, nie znano jeszcze wtedy w Skandynawii papieru więc nie pisano na nim.

W okresie dominacji Wikingów powstały dwie specyficzne formy alfabetu, które nie zachowywały jednak odrębności i często wymieniały się literami. Były to runy długogałązkowe (duńskie) i krótkogałązkowe (szwedzko – norweskie). Te pierwsze, jako bardziej ozdobne i pracochłonne stosowane były w tekstach bardziej oficjalnych, natomiast runy krótkogałązkowe powszechnie stosowano do oznaczania własności, pisania listów itd. Ciekawą cechą był brak podziału na litery wielkie i małe. Futhark był alfabetem niedoskonałym i niedokładnym. Początkowa forma 24 znakowa występująca do VIII wieku była jeszcze całkiem poprawna i dobrze oddawała specyficzną fonetykę języka, natomiast wraz z wejściem do użytku pod koniec ery Wikingów futharku 16 znakowego napisy stały się mniej dokładne i trudniejsze do odczytania.

Furthark 24 znakowy

Dwie odmiany furtharku 16 znakowego

Brakowało run oznaczających dwie główne samogłoski o i e, nie było też d, g i p. Niektóre litery np. k i b były stosowane zamiennie, co sprawia wiele trudności przy interpretacji napisów runicznych. Alfabet Wikingów nie był pismem dobrze rozwiniętym. W tym czasie na południu łacina i greka były już w powszechnym użytku, miały bardzo dobrze rozbudowaną fonetykę i ortografię, powstawały w tych językach wielkie dzieła. Natomiast zabytków piśmiennictwa runicznego jest niewiele.

Kamień runiczny

Istnieje tylko ok. 5000 runicznych inskrypcji, z których najwięcej znajduje się w Skandynawii ok. 3500 w Szwecji, 1000 w Norwegii, 700 Danii, 60 na Islandii, ale po kilka znaleziono także w innych krajach np. w Polsce, Niemczech, na Ukrainie w Grecji, Irlandii itd. Większość w nich została wyryta na kamieniu, ale prawdopodobnie głównym materiałem służącym piśmiennictwu było drewno, które nie zachowało się jednak do naszych czasów. Najstarszym znanym zabytkiem futharku 24 znakowego jest róg znaleziony w Gallehus w Danii. Zdanie brzmi:
„Ek HlewagastiR HoltijaR horna tawido”. Znaczy to „Ja Hlewagastir syn Holta róg wykonałem”. Zostało ono prawdopodobnie wyryte między 400, a 450 rokiem. Innym ważnym zabytkiem jest tzw. kamień z Rök, na którym Varen upamiętnił śmierć swego syna Vomoda, a jednocześnie ku pamięci przyszłych pokoleń zapisał wiele wydarzeń historycznych i mitologicznych. Kamień ten stanowi ważne źródło historyczne pozostawione przez samych Wikingów.

Kamień runiczny

 Niestety niedawno pojawiła się moda na przypisywanie alfabetowi runicznemu cech magicznych. Jest to czysty nonsens. Jedynym chyba argumentem przemawiającym za tym była wiara Skandynawów w boskie pochodzenie pisma, co wyjaśnia kamień z Sparlösa w Szwecji, datowany na IX wiek. Runy były stosowane w magii, ale nie była to główna dziedzina ich przeznaczenia, a ich magiczne rzekomo właściwości zasługują chyba tylko na śmiech. Zresztą ludzie uwierzą we wszystko, jeśli jest to ładnie podane i owiane mgiełką mistycyzmu.

Kamień runiczny

Autor tekstu: Fiolnir

Wstępne informacje o wikingach – Religia i mitologia

BOGOWIE

Religia Wikingów była typowym systemem wierzeń występującym najczęściej wśród społeczeństw pierwotnych, była jednak bardziej rozbudowana od większości (wyłączając grecką, rzymską i egipską). W systemie wierzeń występował szereg elementów niepowtarzalnych i bardzo charakterystycznych tylko dla niej. Religia ta utraciła rację bytu i przestała być powszechnie praktykowana dopiero w XII wieku, kiedy to w Skandynawii ostatecznie zapanowała wiara chrześcijańska. Prawdopodobnie zniszczona zostałaby całkowicie i bezpowrotnie gdyby nie dokumenty opracowane w Średniowieczu. Najważniejsze z nich to „Edda młodsza” (zwana również „Eddą prozaiczną”) i „Edda starsza”. Dodatkowym źródłem historycznym mówiącym o systemie wierzeń są nieliczne zapiski rzymskich kronikarzy. Niemal wszystkie poematy zawarte w obu „Eddach” powstały pomiędzy 750 a 1050 rokiem, gdyż właśnie wtedy nastąpił dla Wikingów „złoty wiek” i życie kwitło w całej Skandynawii.
Mieszkańcy Skandynawii mieli szczególny system wartości i moralności. Cechowało ich zamiłowanie do ryzyka, wojen i cierpienia, ale nie byli typowymi barbarzyńcami. Pogardzali wszystkimi słabymi, nie potrafiącymi znosić trudów i cierpień. Dodatkowo ich system wartości nie definiował w ogóle dobra i zła jako rozdzielnych części. Nie było po prostu czegoś takiego, gdyż wszystko mogło być względnie dobre lub złe zależnie od okoliczności. Wszystko to znalazło swoje odbicie w mitach kształtując charaktery bogów i bohaterów.
Bogowie dzielili się na dwie podstawowe grupy, czyli na Asów i Wanów, przy czym Asowie byli bardziej wojowniczy i już wkrótce zdobyli władzę, skupiając ją w swoim ręku i kierując światem według własnego upodobania. Dodatkowo obok nich występowało wiele postaci ze świata demonów. Były to np. elfy, trolle, walkirie itp. Istoty te miały różne nastawienie do ludzi. Jedne były przyjazne i opiekuńcze, natomiast inne miały całkowicie demoniczną naturę. Jednak do żadnej z postaci mitologicznych nie można było mieć całkowitego zaufania. Bogowie byli podstępni i niemiłosierni, ale także i oni podlegali wyrokom losu i przeznaczenia, personifikacją którego były Normy. Bogowie w przeciwieństwie do wielu innych kultur wcale nie byli wszechpotężni i wszechmogący, mimo, że byli wyposażeni w nadnaturalne siły.

Społeczeństwo Wikingów żyło wojną i z wojny, dlatego łatwo się domyślić, że głównym bogiem skandynawskiego panteonu musiał być bóg wojny. Właśnie nią zajmował się z całym upodobaniem Odyn, syn Bura i Bestli. Jego siedzibą była Walhalla, gdzie po śmierci odchodziły dusze mężnych wojowników, powiększając coraz bardziej hufiec bohaterów mających go wspierać podczas dnia ostatecznej bitwy w dniu ragnarok. Odyn jak na porządnego boga przystało otoczony był wiernymi zwierzętami. Jeździł po niebie na ośmionogim koniu Slepnirze, a kompanii dotrzymywały mu dwa kruki – Huginn i Muninn (myśl i pamięć) oraz wierne wilki. W ręku Odyna spoczywał los wojownika i to on rozstrzygał (czasem niesprawiedliwie) losy bitew i pojedynczych ludzi. Wybierał spośród ludzi prawdziwych bohaterów, których walkirie zabierały poległych z pola walki do Walhalli.

Odyn

Odyn był bogiem najwyższym, który nauczył ludzi wielu przydatnych rzeczy. Pokazał im jak zabijać i czerpać z tego korzyść, ale opiekował się także poezją i pismem, był bogiem mądrości. Małżonką Odyna była Frigg, miał on z nią kilkoro dzieci.
Z tego związku narodził się Baldr, bóg jasności, osobistość bardzo szlachetna, dorównująca mądrością samemu Odynowi, a trzeźwością oceny sytuacji przewyższający wszystkich. Zginął w wyniku intrygi zaaranżowanej przez Lokiego z rąk własnego brata Hoda.Hod był najsilniejszym z bogów, ale jednocześnie był ślepy. Został zabity przez przyrodniego brata Waliego. Najbardziej znanym synem Odyna jest Thor. Narodził on się ze związku z boginią Jord – Ziemią. Był to bóg bardzo silny i wytrzymały, władający potęgą burzy i piorunów, opiekun kowali. Thor był porywczym bogiem i niedobrze było go rozgniewać, a łatwo wpadał w gniew, z tego powodu otrzymał z czasem przydomek Gwałtowny. Thor był dobrym bogiem, w parze z gwałtownością bowiem szła jego prawość, dzielność i wielka odwaga. Stał on na straży porządku świata. Często wyprawiał się do Jotunheimu, gdzie siał śmierć uzbrojony w straszliwy młot Mjölner, żelazne rękawice i pas siły.

Mjölner

 Młot Thora wzbudzał taką trwogę we wszystkich złych mocach, że jego wizerunek był noszony jako talizman mający przed nimi chronić. Jemu poświęcony był thórsdagrr, czyli czwartek. Właśnie w ten dzień zbierało się powszechne zgromadzenie wolnych mężów, nazywane althingi pod patronatem Thora, jako opiekuna prawa i sprawiedliwości.

Thor

Drugim obok Odyna bogiem wojny był Tyr. Był to bóg sprawiedliwy, rozdający zwycięstwa i nie wydający pochopnych wyroków. W całym panteonie skandynawskim uchodził za najodważniejszego i najroztropniejszego. Stracił jedną dłoń, oddając ją w zamian za wolność wilka Fanrira i oddalając w ten sposób od świata dzień zagłady. Tyr był powszechnie czczony przez wszystkich mężczyzn. Kolejnym synem Odyna, tym razem spłodzonym z boginią Gunnlod był Bragi. Był patronem poezji i skaldów, z tego powodu cieszył się Asgardzie szczególnymi łaskami. Jego małżonką była Idunn, przechowująca złote jabłka – cudowny pokarm bogów, zapewniający im nieśmiertelność i wieczną młodość. Głównym strażnikiem, chroniącym przed złem Asgard jest Heimdall. Przyszedł na świat zrodzony przez dziewięć dziewic, córek morskiego olbrzyma – Agira i bogini toni morskiej Ran. Cały czas przesiadywał u stóp mostu Bilrost, niestrudzenie strzegąc drogi łączącej Midgard z Asgardem. Dla niepożądanych gości posiada miecz Hoffud, pod ciosami którego wszyscy przeciwnicy ginęli. W razie niebezpieczeństwa dmie w ogromny róg Gjallarhorn, który ma być również sygnałem oznajmiającym dzień ragnarok. Wyruszy wtedy do boju na wspaniałym koniu Gultoorze. Synem Odyna i bogini Rind był Widar, ponury bóg zwycięstwa. Był on najmłodszym, ale niezwykle silnym bogiem, z którym jedynie Thor mógł się równać. Już mając zaledwie dwa dni pomścił śmierć Baldra. Wyposażony w czarodziejskie buty może swobodnie poruszać się w powietrzu. Rind to prawdziwy mistrz w strzelaniu z łuku, wyróżniający się śmiałością i odwagą w boju.
Opiekunem myśliwych był syn bogini Syw – Ullr. Mistrz łucznictwa, jazdy na łyżwach i narciarstwa. Jego imię było wzywane podczas pojedynków. Ze związku Baldra i Nanny narodził się Forseti. Był on niewątpliwie jednym z najszlachetniejszych i najbardziej uczciwych bogów. Opiekował się wymiarem sprawiedliwości i umiał rozstrzygać wszelkie spory, zarówno wśród bogów, jak i wśród ludzi.

To tyle, jeżeli chodzi o Asów, teraz należy zająć się Wanami. Mieszkali oni w Wanaheimie. Byli to bogowie mający we władaniu siły powietrza i przyrody. Po wyniszczającej wojnie z Asami postanowili zawrzeć pokój. W tym celu stworzyli Njorda i oddali go bogom. Został on przyjęty w ich poczet i odtąd władał wiatrem, burzą i ogniem. Był to dobry patron, zapewniający dobrobyt i opiekujący się rybołustwem i żeglarstwem. Żoną Njorda była Skadi, z którą dochował się dwójki prześlicznych bliźniaków – Freyi i Freya.
Freyja była jak przystało na boginię miłości kobietą niezwykle kochliwą. Miała tak wielu partnerów, że powszechnie uważana była za rozpustnicę. Opiekowała się również kobietami w ciąży i kochankami. Jest to niewątpliwie dobra i przychylna ludziom bogini. Po świecie poruszała się wozem zaprzężonym w dwa koty. Jej brat Frey był bogiem opiekującym się pogodą i płodnością. Z tego powodu wywierał wpływ na całe ziemskie życie. Z charakteru był bardzo podobny do swojej siostry. Podobnie jak ona był niesamowicie kochliwy, a w żądzy niepohamowany. Ten bóg nigdy nie jeździł konno. Zamiast tego dosiadał wielkiego odyńca, który w tajemniczy sposób wzmagał jego potencję.

Frey

Zupełnie osobną sprawą był Loki, gdyż nie należał do Asów, ani do Wanów. Był synem Thursy Farbautiego i olbrzymki Laufeyji. Został usynowiony przez bogów i dopomógł im w wielu ważnych sprawach, potem jednak natura olbrzymów wzięła w nim górę i zdradził bogów. Loki obdarzony był wielką inteligencją i sprytem, ale był jednocześnie podstępny i przewrotny. Potrafił dodatkowo zmieniać postać, a nawet płeć. W ten sposób wydał na świat ośmionogiego konia Sleipnira, którego podarował Odynowi. Wśród bogów cieszył się raczej dobrą opinią, aż do momentu śmierci Baldra. Został za to ciężko ukarany. Bogowie pojmali go i porzucili w grocie nadmorskiej, gdzie jadowity waż sączył mu na twarz krople jadu. Ten stan ma trwać aż do dnia ragnarok, kiedy opadną wszystkie więzy. Przy Lokim siedzi jego wierna żona Sygin, niosąc mężowi ulgę w cierpieniu. Loki był ojcem trzech potworów – wilka Fenrira, węża Midgardsorma i bogini zmarłych Hel. Matką ich była olbrzymka Angrboda żyjąca w Jotunheimie. Właśnie ta piekielna trójka ma przynieść zagładę bogom i światu.

Wąż Midgardu

OFIARY I OBRZĘDY

Na przebłaganie przychylności bogów należało składać im ofiary. Dotyczyło to przede wszystkim Odyna i Freya. Składanie w ofierze ludzi nie zdarzało się często i dotyczyło głównie pojmanych jeńców wojennych. Niestety, nie znamy dobrze całego systemu ofiar. Jest to spowodowane brakiem przekazów pisanych pochodzących od samych Wikingów i niechęcią średniowiecznych kronikarzy do opisywania ich. Ich świadectwa nie mogą być uznane jednocześnie za zupełnie wiarygodne, gdyż były one autorstwa zakonników i mnichów, ludzi niejako z miejsca niechętnie nastawionych do pogaństwa i ciągle z nim walczących. Nie byli oni również prawie nigdy ekspertami w tej dziedzinie. Traktowali pogaństwo z góry niszczyli wszelkie jego objawy, sami nie wnikając w jego istotę i niekiedy znając bogów pogańskich tylko z nazwy. Z tej to wielkiej walki mnichów wyrosła nasza niewiedza i małe pojęcie o obrzędach wikińskich. Wiemy jednak, że występowały one z całą pewnością, podobnie jak miejsca przeznaczone do ich odprawiania. Jedyną wikińską świątynią o jakiej współczesna nauka dysponuje informacjami była świątynia w Gammla Uppsala w środkowej Szwecji, powstała w XI wieku. Opisana została przez duchownego kronikarza Adama z Bremy. Opis mówi o dość obszernym budynku który miał być podobno pozłacany. W świątyni znajdowały się figury przedstawiające trzy najważniejsze bóstwa normańskie. W środku umiejscowiony był posąg Thora który w rękach dzierżył berło, symbol władzy nad żywiołami powietrza i wody, Thor był również władcą piorunów. Obok niego siedział Odyn (którego imię znaczy – gniew, furia). Jako bóg wojny przedstawiony w wojennym rynsztunku. Z drugiej strony Thora stał posąg Freya. Frey był bogiem pokoju i płodności, został więc przedstawiony z wielkim penisem. Każdemu z bogów usługiwali inni kapłani i każdemu z nich składano dary w odmiennych intencjach.
Z opisu świątyni wynika jasno, że był to raczej jeden z większych, może nawet największy, ośrodków kultowych. Nie wydaje się prawdopodobne aby tak urządzona była prosta świątynia. Wtedy musiałoby być ich więcej i byłoby więcej śladów archeologicznych budowli tego typu. Prawdopodobnie był to ośrodek kultu ogólnonarodowego. Według opisu, w świątyni co dziewięć lat odbywały się wielkie uroczystości, w których musieli wszyscy uczestniczyć, nawet chrześcijanie. Dla zjednania bóstw i zapewnienia sobie ich protekcji składano w ofierze samce różnych gatunków zwierząt oraz mężczyzn. Ofiary były później wywieszane w świętym gaju niedaleko świątyni. Adam wspomina o relację pewnego człowieka, który naliczył 72 ciała. Tak dokładne informacje świadczą, że Adamowi udało się dojść do jakiegoś naocznego świadka tych uroczystości, prawdopodobnie chrześcijanina, który opowiedział mu cały przebieg święta. Nasuwa to przypuszczenie, że Szwecja była miejscem, gdzie najdłużej przetrwały stare tradycje. Pewne poszlaki dotyczące ulokowania innych skandynawskich miejsc kultowych można znaleźć w nazwach miejscowych. Istnieje ich wiele, np. Odense na Fionii – od świątyni Odyna, właśnie tam umiejscowionej, Torshov w Norwegii – od miejsca kultu Thora itd. Nie można natomiast doszukać się wielu innych źródeł pisanych. Jeżeli występują one, to w większości pochodzą z czasów odległych od ery Wikingów i kilka stuleci i są mało rzetelne. Snorri Sturluson opisał pewien zwyczaj występujący pośród ludzi północy. Stwierdził on, że został ustanowiony przez Odyna zwyczaj nakazujący palenia wszystkich zmarłych razem z rzeczami które wykorzystywali za życia. Stwierdził, że w Valhalli wojownicy wykorzystywać mają wszystko to, co spalili na ziemi. Popioły ze stosu należało przenieść do morza lub zakopać w ziemi, usypując kurhan. Jak widać w tej historii miesza się kłamstwo z prawdą. Ciała rzeczywiście palono, ale nie wrzucano ich do morza. Jeżeli już tak się działo to spalano je razem z łodzią pogrzebową. Gdy usypywano kurhan również zdarzały się przypadki składania prochów w łodziach. Nie jest prawdą natomiast, że razem ze zwłokami spalano rzeczy doczesne nieboszczyka. Zwykle składano je obok ciała pod kurhanem i spalenie miało miejsce tylko w wypadku gdy leżały na podpalanej łodzi pogrzebowej. Trzeba pamiętać, że Snorri Sturluson, autor bardzo rzetelnej Eddy młodszej może uchodzić za eksperta w dziedzinie mitologii i obrzędów, a jednak popełnił błąd. Co w takim razie myśleć należy o kronikach pisanych przez ludzi nie znających tematu?

Głowa Norwega z kurhanu w Oseberg

Uroczystości towarzyszące pogrzebowi opisane zostały również przez arabskiego podróżnika Ibn Fadlana. Spotkał on Wikingów w Bułgarze Wielkim, gdzie był skrybą poselstwa z Bagdadu. W jego relację można raczej ufać, gdyż arabscy kronikarze nie fantazjowali zwykle, opisując rzeczowo wszystko, co widzieli. Zdarzenie miało miejsce w 922 roku, a zmarłym był jakiś większy wareski dowódca wojskowy. Przed kremacją następowała pijatyka. Pili wszyscy dniem i nocą, tak, że niektórzy na śmierć się upijali. Trunek ten został nazwany nibdh i nie wiadomo z czego był wytwarzany. Razem z wodzem zamierzano spalić jego niewolnicę (zdarzało się to raczej sporadycznie i tylko na wyraźne życzenie kobiety). Ona również piła i śpiewała, przygotowując się na śmierć. Była ona traktowana jak małżonka zmarłego, ale przed śmiercią odwiedziła jeszcze namioty kilku jego bliskich przyjaciół, którzy po odbyciu z nią stosunku wychodzili przed namiot i mówili do niej: „Powiedz twemu małżonkowi, że zrobiłem to z miłości do niego”. Po tych obrzędach przyprowadzono ją do drewnianej konstrukcji (symbolu granicy między oboma światami). Dwaj mężczyźni trzymali ją za stopy i podnosili trzykrotnie w górę. Za każdym razem kobieta powtarzała, że po drugiej stronie zobaczyła swoich przodków i krewnych, a na koniec zobaczyła nieżyjącego pana, czekającego na jej przybycie w zielonych ogrodach. Mówiła: „Woła mnie. Weźcie mnie do niego”. Na spełnienie się jej życzenia nie trzeba było czekać zbyt długo. Biesiadnicy zaprowadzili ją na statek, gdzie leżało ciało wodza. Po drodze spotkała się jeszcze ze starszą kobietą, nazywaną Wysłanniczką Śmierci, która podała jej ostatni w życiu kubek nabidhu. Wzięła ją za rękę i zaprowadziła do namiotu. Do namiotu razem z nią weszło sześciu mężczyzn. Położyli ją oni obok pana i trzymali. Dwóch za stopy, kolejni dwaj za ręce. Wysłanniczka Śmierci zacisnęła jej sznur na szyi, a jego końce podała pozostałym dwóm mężczyznom. Sama wzięła sztylet ofiarny i dwa razy wbiła go między żebra ofiary, a mężczyźni ze sznurem zacisnęli go i trzymali, dopóki ofiara nie skonała. Na dworze tymczasem pozostali żałobnicy walili mocno w tarczę, aby zagłuszyć hałasy dochodzące z namiotu. Kiedy na łodzi pozostały już tylko zwłoki, najbliższy męski krewny zmarłego podszedł do stosu nagi i podpalił go. Na tym opis się kończy. Zastanawiające jest tylko skąd kronikarz dowiedział się, co dzieje się w namiocie, jeśli tam nie był? Prawdopodobnie otrzymał opis ceremonii od któregoś z żałobników w niej uczestniczących. Jest to niewątpliwie jeden z najdokładniejszych opisów pogrzebu Wikinga (na dodatek zamożnego i sławnego) jakim dysponujemy.

Wóz z kurhanu w Oseberg

 Gdzie indziej Snorri Sturluson opisał historię która dobrze przedstawia jak trudny był proces chrystianizacji Skandynawii. Królewską powinnością było zawsze przewodzenie świętu urządzanemu jesienią. Podczas uroczystości król spożywano mięso ofiarnego konia. Król Norwegii Hakon Dobry był już wtedy chrześcijaninem. Próbował się jakoś wymigać od udziału w święcie, nie chcąc obrażać Boga przez uczestnictwo w pogańskich praktykach. Chciał pożywić się z przyjaciółmi na osobności, ale szybko został znaleziony i wbrew swojej woli odprowadzony do reszty biesiadników. Widząc, że nie ma wyjścia postanowił wziąć udział w uroczystości. Napełniono mu kielich winem, aby wygłosił toast za Odyna. Król wstał i uczynił nad winem znak krzyża. Do bijatyki i rozlewu krwi nie doszło wtedy tylko dzięki wyjaśnieniom króla. Stwierdził on, że nie był to krzyż lecz znak przedstawiający młot Thora. Nie było to bardzo przekonujące i król szybko stracił pozycję. Zimą został jednak przymuszon do uczestnictwa w kolejnym święcie. Tym razem musiał ustąpić przed naporem i bez szemrania odprawić swoją powinność.
Obchody poszczególnych świąt nie różniły się zbytnio od siebie. Zawsze składano ofiary, zwykle ucztowano i bawiono się, zmieniała się właściwie tylko sam cel świętowania. Przepych tych uroczystości był bardzo wielki, przynajmniej tak przedstawiają go sagi, ale wszyscy autorzy mają lekką skłonność do przesady, więc równie dobrze świętowanie mogło wyglądać skromniej. Wśród Wikingów nie występowała specjalnie wyodrębniona grupa kapłanów, którzy zajmowaliby się tylko i wyłącznie religią. Kapłanami w tamtejszej kulturze byli przywódcy. Najwyższym był zawsze król, mniejszymi książęta i dowódcy wojskowi i tak aż do domu rodzinnego, gdzie funkcje kapłańskie pełniła głowa rodziny. Takich miejscowych przywódców nazywano godi, co znaczy właśnie kapłan, ale było także wykorzystywane do ogólnego określenia przywódcy. Historia jednego z godich opisana została w dziele zatytułowanym Eyrbyggjasaga. Pochodzi ono z XIII wieku, lecz opisuje (prawdopodobnie dość wiernie) historię norweskiego ziemianina Thorolfia o przydomku Mostrarskegg. Z brzmienia imienia łatwo domyślić się, że był on kapłanem Thora. Kiedy rządy przejął Harald Pięknowłosy i zaczął przejmować pełnię władzy, odbierając ją starym gospodarzom, postanowił on po naradzie z bogiem wyemigrować na Islandię. Zapakował rodzinę, inwentarz i świątynie (prawdopodobnie chodzi o dom) na statki i wyruszył. Kiedy ze statku dojrzał cel podróży kazał za burtę wyrzucić ozdobne słupy ze swego domu i oświadczył, że osiedli się w tym miejscu, na które morze je wyrzuci. Miejsce to po dziś dzień nosi nazwę Thorsnes. Gospodarz przybił do brzegu i wybudował tam świątynię. Niestety, tutaj widać ingerencję w prawdziwość historii, gdyż wygląd opisywanej świątyni dokładnie niemal odpowiada wyglądowi zwykłego kościoła. Nie wydaje się, aby mogło to być prawdziwe, ale są również elementy odróżniające te dwie budowle. Na środku świątyni miał bowiem stać słup, pełniący rolę ołtarza, na nim miał leżeć półksiężycowy pierścień, ważący dwadzieścia uncji, służył on do składania przysiąg i przyrzeczeń. Na słupie dodatkowo stała ofiarna misa, a w niej znajdowały się ofiarne gałązki, służące do skrapiania misy krwią zwierząt ofiarnych. Opis ten najprawdopodobniej został przez autora sagi zaczerpnięty z jakiejś ustnej opowieści, ale jak było widać został troszkę ubarwiony i zniekształcony. W pobliżu świątyni znajdowała się jeszcze święta góra, nazywana Helgafel. Miejsce to z czasem stało się również punktem obrad thingu, któremu patronował właśnie Thor.

Kamień runiczny

 

Autor tekstu: Fiolnir

Wstępne informacje o wikingach – Kultura

PRAWO

Podobnie jak w wielu innych dziedzinach, Wikingowie zdołali wypracować sobie własny i niepowtarzalny system prawny. W niektórych przepisach (zwłaszcza tych dotyczących praw kobiet) wyprzedzający znacznie całą resztę ówczesnej Europy. W początkowej fazie rozwoju prawodawstwa obowiązywało ustne prawo zwyczajowe, które było ogłaszane podczas każdego zebrania althingu (najwyższy szczebel prawodawstwa) przez tzw. „głosiciela prawa”. W Szwecji obowiązywała zasada, że sądzić można było tylko osoby mające ukończone piętnaście lat. Wszystkie czyny (z morderstwem włącznie) popełnione przez osoby nie spełniające tego warunku uważane były za nieszczęśliwe wypadki i nie podlegały sądzeniu. Inaczej rzecz się miała z osobami pełnoletnimi. Oskarżeni musieli stawić się przed thingiem, dla osądzenia sprawy i wydania wyroku. Prawo wydawała tzw. logretta. Była to instytucja, wchodząca w skład althingu, zajmująca się wydawaniem i głoszeniem prawa. Nie zajmowała się jego przestrzeganiem, gdyż tym zajmowały się thingi. Na czele logretty stał logaman, który był jednocześnie głosicielem prawa na althingu. W jej skład wchodziło również 48 godich, reprezentujących wszystkie okręgi kraju, dodatkowo każdy z nich miał dwóch doradców.
Kary w zależności od rodzaju przestępstwa były różne. Za morderstwo karano najczęściej grzywną, nazywaną wergeld. Jej wysokość uzależniona była od wartości człowieka zamordowanego i jego przydatności dla społeczności lub znajdowała się w specjalnym z góry ustalonym cenniku. Wypłacano ją ojcu i wdowie po zmarłym. Za drobne przestępstwa, takie jak kradzież winowajcę golono (gdyż broda i wąsy były obiektem dumy wojownika), smarowano smołą, a następnie pędzono między dwoma rzędami ludzi, którzy rzucali w niego kamieniami. Najcięższą karą jaka mogła być wymierzona była śmierć przez powieszenie (którą stosowano tylko sporadycznie) oraz wyjęcie spod prawa. Ta druga była znacznie gorsza, gdyż umożliwiała zemstę rodzinie zamordowanego i jego przyjaciołom. Wyjęcie spod prawa oznaczało, że prawo zbrodniarza nie chroni i za jego zabicie sprawca nie poniesie kary. Ludzie nią objęci zwykle w pośpiechu opuszczali dotychczasowe miejsce zamieszkania wraz z rodziną i udawali się tam gdzie ich nie znano. W ten właśnie sposób została przez Eryka Rudego (który został zresztą wygnany ze swojej własnej banicji!) odkryta Grenlandia. Taka kara jednak była stosowana tylko w najbardziej drastycznych zbrodniach, takich jak np. morderstwo podczas zawieszenia broni. Wikingowie nie stosowali więzień, kar cielesnych itp. brzydząc się zadawaniu hańby nawet najgorszym przestępcom. Nie było także w ich społeczności specjalnej instytucji zajmującej się wprowadzaniem w życie postanowień thingu. Poczucie sprawiedliwości było w ich społeczności tak wielkie, że wymierzali ją sami, a oskarżeni nie sprzeciwiali się wykonaniu wyroku.
Wszyscy wolni obywatele kraju (nazywani bondami) mogli (a właściwie mieli obowiązek) uczestniczyć w rządzeniu państwem. Odbywało się to właśnie na thingach. Obrady poszczególnych thingów odbywały się dwa razy w roku – jesienią i wiosną. Każdy rejon miał swój własny thing, na którym obecność była obowiązkowa. Jeżeli obywatel nie mógł przybyć, musiał zapłacić grzywnę lub wysłać swego przedstawiciela w zastępstwo. Obrady zgromadzenia trwały zazwyczaj około tygodnia, a dotyczyły podatków, broni i jej ilości oraz sądzenia morderstw. Wiec kończył się symbolicznym wapnatak „chwytaniem za broń”, które polegało na jej uderzaniu i potrząsaniu, na znak zgadzania się z decyzjami podjętymi podczas obrad. Od decyzji thingu można było się odwołać do althingu, który zajmował się najtrudniejszymi przypadkami. Proces odbywał się zwykle na zasadzie wzajemnych wyzwisk między oskarżonym, a oskarżającym którym najczęściej był poszkodowany, ktoś z jego rodziny, jeżeli sprawa dotyczyła morderstwa lub bliski, umiejący się dobrze wysłowić przyjaciel. Jeżeli po wysłuchaniu obu stron proces nie mógł być rozstrzygnięty, stosowano inną metodę. Wyrok dawano do rozstrzygnięcia bogom. Obaj udawali się na bezludną wyspę, gdzie walczyli na śmierć i życie. ten który został zabity z wyroku Odyna był uznawany za winnego.

 

KOBIETY I ICH ROLA W SPOŁECZNOŚCI

Kobiety w społeczności Wikingów były równoprawną częścią społeczeństwa i podlegały daleko posuniętej emancypacji. Prawa kobiet podlegały ochronie na równi z mężczyznami. Dziewczyna która osiągnęła pełnoletność (u Wikingów 15 lat) miała prawo sama wybrać sobie męża. Oczywiście pewien głos w tej sprawie mieli również rodzice obojga zainteresowanych stron, ale ostatecznie decyzja i tak należała do pary młodej. Po złożeniu na mieczu wodza krótkiej przysięgi następowała uczta. Była to mniej ważna z punktu widzenia formalnego, ale najobszerniejsza część całej uroczystości. Piwo, miody pitne, a w bogatszych (szczególnie duńskich) rodzinach także importowane wino lało się strumieniami, a podpici weselnicy bawili się do upadłego. Na uroczystość wszyscy wkładali najpiękniejsze stroje, a panna młoda przyozdobiona była wspaniałą i niezwykle misternie wyrabianą biżuterią.

Srebrna biżuteriaNaszyjniki i wisiorki odnalezione w GotlandiiImportowana srebrna biżuteria

Wikingowie traktowali kobietę jak istotę w pełni sobie równą. Bicie i poniżanie kobiety uchodziło w ich społeczności za czyn haniebny, podobnie zresztą jak pokazywanie nagiego torsu aby zwrócić na siebie uwagę. Ta sytuacja to jeszcze jeden dobitny przykład na to jak wysoko rozwiniętym kulturalnie narodem byli mieszkańcy Skandynawii. Jedynym chyba zajęciem, którego nie podejmowały się niewiasty były wyprawy wojenne. Inna sytuacja panowała w czasie najazdów, szczególnie jeżeli męża nie było w domu. Wtedy kobiety właśnie często stawały w obronie rodziny i mienia. Rola kobiet była szczególnie wielka latem. Wtedy to właśnie odbywały się przeważnie wyprawy wojenne i kiedy nie było w domu mężów musiały one same zajmować się uprawą roli i nadzorowaniem prac polowych, w których niejednokrotnie brały czynny udział. Po wyprawach jednak wielokrotnie zdarzało się, że mężowie nie wracali do domów w pełnym składzie, zostawiając wdowy. Nie była to sytuacja rzadka, ale też zwykle nie trwała nazbyt długo. Ponieważ w Skandynawii dozwolona była poligamia (król Harald Pięknowłosy miał aż dziewięć żon) więc w związek z wdową najczęściej wchodził brat lub ktoś z najbliższej rodziny zmarłego męża. Było to spowodowane głównie sprawą posagu, który wraz ze śmiercią mężczyzny stawał się znów własnością żony. Taka sytuacja miała też miejsce w przypadku rozwodu (kolejny element charakterystyczny dla Skandynawii).
Codzienne zajęcia kobiet mimo równouprawnienia nie różniły się jednak aż tak strasznie od normalnych prac wykonywanych przez nie w innych krajach. Królestwem kobiety był dom i codzienne domowe obowiązki. Kobiety zajmowały się przyrządzaniem posiłków (w których naczelne miejsce zajmował miód, zwykle właśnie przez nie wybierany i inne płody rolne oraz morskie przysmaki) wyrobem tkanin (do czego stosowano warsztaty tkackie, podobne w pewnym stopniu do tych którymi posługiwali się Słowianie, po wytworzeniu na nich tkaniny, była ona pięknie haftowana w charakterystyczne, skomplikowane wzory) sprzątaniem i innymi podobnymi czynnościami. Trudniły się często uprawą roli, zbieractwem i hodowlą. Ich atrybutem był pęk kluczy u pasa, świadczący o ich gospodarskiej roli. Uprawnienia kobiet sięgały jednak dalej niż prosta ochrona prawna. Okazuje się, że w środowisku Wikingów kobiety mogły uczestniczyć w życiu publicznym i sprawować władzę na równi z mężczyznami. Jest to precedens jedyny w swoim rodzaju aż do XX wieku, kiedy cywilizacja współczesna w większości uznała to prawo! Mogłoby się wydawać to mało prawdopodobne, ale opisy sag mówią o tym wyraźnie. Kobiety bywały także wykształcone. Często umiały czytać i pisać, znały poezję i niejednokrotnie to dzięki nim kręciło się całe życie rodzinne. Kobieta oprócz wielu domowych obowiązków była również odpowiedzialna, jako matka za przekazywanie dzieciom tradycji i obyczajów. Wychowaniem zajmowali się zwykle małżonkowie wspólnie, szczególnie jeżeli dziecko było płci męskiej, wtedy po osiągnięciu odpowiedniego wieku zaczynała się nauka posługiwania się różnymi rodzajami broni. Uczyło się też tego, ale w znacznie mniejszym stopniu dziewczynki. Pierwszym obrzędem symbolicznym po narodzinach było wyniesienie malca i pokazanie go zimnej i twardej naturze, jako przyszłego wojownika czasem nie wychodziło mu to jednak na dobre, gdyż bez leków i dobrze rozwiniętej medycyny odsetek dzieci, które doczekały dorosłości był niezwykle niski.

 

DOM – JEGO BUDOWA I ROLA

Dom dla Wikingów był miejscem szczególnym. Dawał przede wszystkim doskonałe schronienie przed niekorzystnym działaniem klimatu. Dodatkowo był miejscem życia rodzinnego, spożywania posiłków i innych codziennych zajęć (zwłaszcza kobiet). Dla wojowników musiał być symbolem stabilności i pewnego schronienia. Dzięki wspólnemu życiu wszystkich pokoleń kształtowała się wspólnota rodowa, a dzięki bliskiemu sąsiedztwu innych rodzin, również plemienna. Domem i gospodarką zawsze zajmowały się kobiety, ale sam dom wznoszony był zwykle przez wyspecjalizowanych rzemieślników. Ponieważ zwykle byli to ci sami ludzie, którzy zajmowali się wyrobem okrętów, odbiło się to na jego kształcie, podobnym do budowy statku. Materiałem budowlanym było wyłącznie drewno. Sklepienie przypominało odwrócony kadłub statku i było podtrzymywane przez dwa rzędy pionowych słupów. Na środku izby paliło się ognisko. Przy ścianach stały wielkie podłużne ławy, zwykle pokryte dla wygody skórami które służyły domownikom do spania i siedzenia. Szczeliny pomiędzy poszczególnymi balami, budującymi ściany zatykane były za pomocą włókien roślinnych lub zwierzęcych, dla ochrony przed wodą dodatkowo nasączanych tłuszczem fok lub wielorybów. Dach najczęściej pokrywany był gontem i dodatkowo uszczelniany. Schodził on prawie do samej ziemi i dodatkowo wspierał się na belkach, tworząc w ten sposób rodzaj niewielkiego zadaszenia. Dom nie posiadał okien, ani nic, co mogłoby je zastępować. Z tego powodu właściwie jedyne źródło światła stanowiło w nim ognisko i światło dostające się przez drzwi. W zimie do ogrzewania wykorzystywano drewno, lub wcześniej przygotowany i wysuszony przez kobiety torf. Domy miewały zwykle ok. 30 m długości i 8 szerokości.

Osada Wikingów

Służyły jednocześnie dla kilku rodzin. Każda z nich oddzielona była od innych ścianką działową. Niektóre domy stały oddalone od innych, zwykle jednak stanowiły integralną część z innymi, tworząc osadę. Właśnie taki typ zabudowy znaleziono w okolicach Trelleborga na wyspie Zelandii w Danii. Znalezisko pochodzi z X wieku. Część osady otoczona wałem podzielona była na cztery równe części. W każdej z tych części znajdowały się cztery wielkie, wielorodzinne domy, ustawione w kształt kwadratu, dzięki czemu między nimi powstało wielkie podwórze. Wał dodatkowo otoczony był fosą, za którą znajdowało się jeszcze kilkanaście podobnych obiektów, jak w samej wiosce. W razie niebezpieczeństwa mieszkańcy z nich chronili się dla bezpieczeństwa za wałem.

Plan wikińskiego domostwa

UBIÓR

Przy okazji ubioru pojawia się już któryś raz pod rząd wyjątkowość kultury Wikingów. Nie chodzi jednak o jego specyfikę, co również jest z całą pewnością odmienne od innych, ale głównie o dbałość o wygląd. Okazuje się, że Skandynawowie byli pod tym względem niezwykle staranni. Kąpiele były na porządku dziennym, często również przebierano się. Większość domów posiadała łaźnię która służyła właśnie temu celowi. Po dokonaniu kąpieli w łaźni, gdzie zazwyczaj stała wielka beczka z wodą, w której się kąpano, przechodzono do sauny. Para w niej była wytwarzana za pomocą polewania wodą rozżarzonych kamieni. Dla jeszcze lepszego efektu bito się cienkimi witkami po plecach. Ubrania często były prane. Zamiast dzisiejszych proszków do prania stosowano inne, pochodzenia naturalnego, których jednym z podstawowych składników, mimo, że nie jest łatwo w to uwierzyć, było krowie łajno. Pranie odbywało się za pomocą pocierania ubraniem o drewnianą deskę w sposób podobny jak to później czyniono na tarach.
Mężczyźni jako atrybut wojownika nosili zwykle starannie przystrzyżone wąsy i brody. Ubiory nie były w żaden sposób wyszukane (przynajmniej te zakładane na co dzień). Mężczyźni nosili koszule, spodnie, których jedyną chyba cechą charakterystyczną było to, że wiązano je w kostkach, czasem stroju dopełniała peleryna. Stroje kobiece to długie suknie, spódnice i fartuchy, wiązane w talii za pomocą jednego lub kilku pasków materiałowych lub rzemiennych. Na nogi zakładano pończochy wełniane, i pantofle lub buty z miękkiej, wyprawianej skóry. Tak wyglądał zwykły strój codzienny. W czasie świąt i uroczystości noszono jednak ubrania znacznie bardziej ozdobne. Często wykonane z wielokolorowych materiałów, lub też pięknie wyszywane zgodnie z wikińską modą. Dodatkowy element dekoracyjny stanowiła przepiękna i bardzo misternie wykonana przez mistrzów złotnictwa biżuteria. Nosili ją zarówno mężczyźni, jak i kobiety, jako podkreślenie swego bogactwa i statusu. Uchodziła za przedmiot tak niezbędny, że wielokrotnie zabierano ją do grobu. Najczęstszym materiałem służącym do wykonywania ozdób było srebro, ale nie brakowało również złota, które w znacznej większości pochodziło z rabunków dokonywanych na klasztorach i opactwach na zachodzie. Niektóre ozdoby wykonywano również z miedzi, żelaza lub brązu, ale nie były to materiały tak wdzięczne dla oka jak srebro czy złoto.

 

GRY I ZABAWY

Na zabawę, jak wiadomo, każda okazja jest dobra. Także w Skandynawii nie było w tym względzie wyjątku. Święta obchodzono zgodnie z rytmem przyrody, świętowano powrót statków po dalekiej wyprawie i bawiono się przed każdą. Największe uczty (gdyż to właśnie był główny element uroczystości) wyprawiano podczas przesilenia letniego, po zakończeniu siewów, po zbiorach pod koniec jesieni i po powrocie okrętów. Dodatkowe okazje do wspólnej zabawy stanowiły zaślubiny.
Podczas uczt zbierano się przy wspólnym stole gdzie wszyscy jedli i pili do upadłego miód pitny, piwo oraz czasem importowane wino. Przy wspólnej biesiadzie rozwiązywały się łatwo języki i wszyscy wojownicy opowiadali o swoich przygodach, niejednokrotnie ubarwiając je mitologicznymi wstawkami, walkami z potworami itp. Podczas uczt tańczono również i śpiewano przy akompaniamencie różnych instrumentów. Na ucztach jednak przybywało tym dzielnym wojownikom zbędnych kilogramów, których chętnie pozbywali się, uprawiając sport. Latem ulubionymi przez Wikingów dyscyplinami były biegi i pływanie, a zimą jeżdżono na nartach i sankach często dla podniesienia sprawności w prawdziwym boju organizowano walki wręcz. Przy ich okazji organizowano również konkursy i zakłady. Znacznie rzadszą rozrywką były wyścigi konne. miało to kilka ważnych przyczyn. Najważniejszą z nich był oczywiście niedostatek koni, ale nie był jedyną. Koń był traktowany przez Skandynawów jako zwierzę boskiego pochodzenia, a podczas wyścigów dochodziło czasem do wypadków. Niedostatek koni spowodował niebotyczny wzrost ich cen, więc konno mogli ścigać się tylko najbogatsi, a nie robili tego chętnie.

Wikińska odmiana szachów

Zimą większość z tych rozrywek nie mogła się odbywać. Nie można też było wyruszyć na wyprawę. Prawie cały dzień trzeba był siedzieć w domu i walczyć z monotonnością. Normanowie robili to wykorzystując znane również w reszcie kontynentu gry. Były to kości, warcaby, a z czasem do Skandynawii przywędrowały również z Persji szachy. Jednak nawet ta rozrywka nie mogła równać się z inną, którą Wikingowie miłowali ponad wszystkie inne. Było to słuchanie poematów, recytowanych przez skaldów. Przekazywały one historię wielkich czynów, zawierały elementy mitologiczne i zajmowały poczytne miejsce w kulturze Wikingów. Dzięki nim również ludzie współcześni mogą się o wielu rzeczach dowiedzieć, gdyż poematy te zawierają wielką wiedzę historyczną i mitologiczną.

 

HANDEL

Bardzo ważnym aspektem życia w Skandynawii był handel. Z biegiem wypraw ludzie zaczęli żyć w coraz większym dostatku i pragnęli tego na co dzień. Lubili wino, przyprawy, złoto, srebro, piękne tkaniny oraz potrzebowali niewolników do pomocy w codziennych zajęciach. Żadnego z wyżej wymienionych dóbr nie można było wytworzyć w ich rodzimych krajach. Trzeba było je sprowadzać. Spowodowało to szybki i dynamiczny rozrost miast i powstawanie coraz większej liczby statków handlowych. Od tej pory Wikingowie zaczęli być obecni wszędzie tam, gdzie tylko można było coś kupić, lub sprzedać. Można było ich spotkać w całej Europie i na wybrzeżach Azji oraz Afryki. Sami również zakładali wiele osad handlowych i targowisk, jak np. to, które istniało kiedyś w miejscowości Birka w Szwecji. O międzynarodowym ruchu, który się tam odbywał najlepiej świadczą monety z różnych stron świata, w tym także arabskie. Szwedzi to właśnie byli pośród Skandynawów najlepszymi kupcami. Wyprawiając się rzekami i po drodze zakładając wiele fortów, podbijając ludność miejscową, stali się ostatecznie władcami większości z księstw ruskich. Założyli wiele miast które istnieją do dzisiaj, jak np. Kijów, czy Nowogród, które stały się bardzo szybko wielkimi ośrodkami wymiany handlowej. Rzekami i lądem dotarli ostatecznie do morza Czarnego, Kaspijskiego i nawiązali stosunki z Bizancjum. Duńczycy mieli mniejszy wkład w rozwój handlu. Byli oni głównie łupieżcami więc większość potrzebnych im towarów mieli darmo. Sprzedawali część zrabowanego mienia do innych krajów Skandynawii. Byli to szczególnie niewolnicy. Norwegowie mieli w handel wkład najmniejszy. Jedynym dobrem, jakie mogli sprzedawać były skóry zwierząt z Grenlandii. Kupowali za to wiele, gdyż sami mogli rabować właściwie tylko Wyspy Brytyjskie.
Głównymi towarami jakich dotyczyła wymiana handlowa były futra, skóry, drewno, broń – sprzedawane przez Wikingów, wymieniane na jedwab i inne płótna, miecze, wina i niewolników. Dzięki wymianie handlowej cały świat przeżywał rozkwit. Wielkie ośrodki portowe, takie jak np. Hadeby, czy Jomsborg mogły jednocześnie przyjmować nawet kilkaset okrętów i wkrótce rozrastały się do wielkich rozmiarów. Nie miało to jednak wyłącznie korzyści. Tak wielkich metropolii, jak np. Nowogród było trudno bronić. Tu pojawia się kolejny aspekt wypraw. Wikingowie zajmowali się również ochroną wielkich miast. Byli bardzo doświadczonymi wojownikami, więc z ich usług korzystano często, szczególnie na ziemiach zagrożonych napadami.

Szwedzki buddaWymiana handlowaWyroby rzemieślników

Autor tekstu: Fiolnir

Wstępne informacje o wikingach – Historia

PIERWSZE KROKI

Najazdy Wikingów na Europę pierwszy raz wystąpiły pod koniec VIII wieku. Celem ataków w przeważającej większości były klasztory, kościoły, opactwa, wielkie ośrodki handlowe i miasta, czyli wszystkie te miejsca, gdzie przy niewielkim oporze można było zdobyć pokaźne łupy. Taki stan w historii Wikingów trwał przez ponad 300 lat, ale najazdy zdarzały się jeszcze w XII wieku. Miały one jednak już wtedy inny, zupełnie odmienny charakter i miały na celu siłą nawracać pogańskich Słowian na wiarę chrześcijańską. Pomagali w tym czynnie również władcom Polski.
Era napadów i łupienia krajów Europy rozpoczęła się dokładnie 8 czerwca 793 r. Wtedy to właśnie piraci z północy (dokładniej Norwegowie) napadli i złupili klasztor w Lindisfarne w pobliżu północnej Anglii. W kronikach wydarzenie to doczekało się wzmianki, która dobrze obrazuje przestrach mnichów. Napad opisywany jest w połączeniu ze straszliwymi znakami, które go ponoć miały zapowiadać i ukazały się na niebiosach. Nastała ogromna burza z wielkimi błyskawicami, w powietrzu szalały gigantyczne trąby powietrzne i latały smoki. Po tych strasznych wydarzeniach nastąpił okres głodu i napad niewiernych. Napady takie stały się wkrótce niemal codziennością i bardzo przybrały na sile. Jeszcze przed końcem VIII wieku złupili oni Ionę, wysepkę położoną na Hybrydach, w 799 r. ich ofiarą padło wybrzeże Fryzji (Holandia). Początek IX wieku wypełniały napady właśnie na te tereny, ale w 835 roku zmienił się kierunek działań. Wikingowie rozpoczęli plądrować południe Anglii i północ Francji, przerzucając się pomiędzy tymi dwoma rejonami. Czasem atakowano również Hiszpanię. W 859 dwóch wodzów normańskich – Bjorn Żelazny i Hastein przeprawili się przez Cieśninę Gibraltarską. Dostali się w ten sposób na Morze Śródziemne, gdzie pozostali całe dwa lata niszcząc i rabując kraje nad nim położone. W 862 roku powrócili nad Loarę i przez pewien czas dali spokój wodom Morza Śródziemnego. Mniej więcej w tym właśnie okresie Norwegowie odkryli Islandię i zaczęli się tam osiedlać. Stała się ona dobrym punktem wypadowym do kolejnych odkryć, które zaowocowały osadnictwem w Grenlandii i później w Vinlandii, która leżała prawdopodobnie w okolicach Zatoki św. Wawrzyńca, o czym świadczą ślady archeologiczne.

 

NORWEGOWIE

Wraz z wyprawami szły odkrycia geograficzne na wielką skalę. Największą rolę w tym procesie odegrali stosunkowo mało liczni Norwegowie, których Duńczycy i Szwedzi trzymali z dala od bogactw Europy. Oni właśnie najbardziej dali się we znaki Szkocji i Irlandii. Poszukując nowych terenów odkryli i zasiedlili w IX wieku (prawdopodobnie około 870 r.) Islandię. Życie nie było tam przyjemne, a sami zdobywcy byli zdziwieni niezwykłością wyspy, gdzie procesy wulkaniczne mieszały się z morzem. Prawdopodobnie dlatego właśnie jedna z zatok otrzymała nazwę Rejkiawik, czyli „parująca zatoka”. Stała się ona wiele lat potem stolicą wyspy. Islandia stała się wkrótce, ze względu na niesprzyjający klimat wyspą banitów i przestępców skazanych na wygnanie.
Właśnie taki los spotkał pod koniec X wieku Eryka Rudego, który z wyroku sądu musiał opuścić Norwegię za zabicie sąsiada w sporze o ziemię. Wkrótce i tutaj ujawniła się jego niezwykła żywiołowość. Dopuścił się kolejnego morderstwa i został wygnany z własnego wygnania! Musiał udać się w inne miejsce. Do Norwegii nie mógł wrócić, więc postanowił udać się na Zachód. Wypłynął na kilku łódkach wraz z całą rodziną i inwentarzem. Wkrótce trafił na ogromną wyspę. Górowały nad nią co prawda lodowce, ale brzeg pokrywały rozlegle łąki. Po kilku latach zdecydował się na powrót do Islandii, aby sprowadzić osadników. W celach reklamowych odkryty ląd nazwał Grenlandią (Zieloną Ziemią). Wcale nie było to kłamstwo, gdyż właśnie wtedy klimat w Europie był cieplejszy i wyspa faktycznie mogła być zielona. Głównym problemem występującym na nowym lądzie, był brak drewna, podstawowego surowca do budowy łodzi. Początkowo sprowadzano je z Islandii, a nawet z Norwegii, ale już wkrótce pod wodzą syna Eryka – Leifa ruszyła wyprawa na Zachód.
Skłoniło go do tego posunięcia opowiadanie Bjarniego Herjolfssona, kupca islandzkiego, który zepchnięty z kursu przez wiatr dostrzegł wybrzeże porośnięte lasem, nie zatrzymał się tam jednak, ponieważ wiózł towar. Leif postanowił sprawdzić, czy nie ma tam jakiejś ziemi lepszej do osiedlenia. Wkrótce natrafiono na całkowicie zamarzniętą Ziemię Baffina, która nie nadawała się jednak do osadnictwa. Postanowiono udać się na Południe. W ten sposób natrafiono szybko na ląd, który nazwano Vinlandią. Leif przezimował tam, po czym wrócił na Grenlandię. Cała rzecz działa się około roku 1000. W kilka lat potem odbyła się kolejna wyprawa pod dowództwem Torvalda, brata Leifa. Stał się on pierwszym w historii Europejczykiem, który miał kontakt z rdzennymi mieszkańcami Ameryki i pierwszym, który zginął z ich ręki. Podobno ostatnie jego słowa brzmiały „Zdobyliśmy piękny i bogaty kraj, ale nie będziemy mogli się nim cieszyć”. Kolejnym osadnikiem był islandzki kupiec Thorfinn Karsefni, który dwa lata później wraz z trzema okrętami wyruszył na poszukiwanie Vinlandii. Wędrowcy walczyli i handlowali ze Skraelingami (bo tak nazywali Indian). Między sobą toczyli dodatkowo nieustanne boje o kobiety, których było zdecydowanie za mało. Pewnego lata obozowali na żyznej i urodzajnej ziemi, którą nazwali Hop. W tym właśnie miejscu Gudrid Thorbjarnardottir (wdowa po Thorvaldzie i żona Thorfinna) urodziła chłopca o imieniu Snorri – pierwszego Europejczyka, który przyszedł na świat w Ameryce. Po trzech latach cała wyprawa wycofała się na Grenlandię, a w końcu na Islandię, a ich odkrycia pozostały legendą. W ten sposób zakończył się okres eksploracji Nowego Świata.
Do niedawna jeszcze podania w których zostały opisane te wyprawy były traktowane jako jeszcze jedna pozycja należąca do gatunku morskich opowieści i nie kojarzono jej wcale z możliwością dotarcia Eryka do Ameryki. Dzięki jednak bogatym poszukiwaniom i wysiłkom archeologów i historyków udało się odkryć na wybrzeżach Kanady resztki osad normańskich. Odkrycia te zostały dokonane przez Helge Ingstada oraz jego żonę Anne Stine w miejscowości L’Anse aux Meadows leżącej na północnym krańcu Nowej Funlandii. Uważa się powszechnie, że była to baza wypadowa do eksploracji Vinlandii. W ten sposób zostało udowodnione odkrycie Ameryki na blisko 500 lat przed Kolumbem, a jej odkrywcą był Leif Erikson i to właśnie jemu powinno się stawiać pomniki! Ciągle jeszcze nie wiadomo jednak gdzie leżała Vinlandia. Najbardziej prawdopodobna lokalizacja to Zatoka św. Wawrzyńca, której klimat był cieplejszy niż obecnie. Natomiast osada Hop to prawdopodobnie dzisiejszy Nowy York, którego specyfika pokrywa się dokładnie z opisem sag.
Dziś powszechnie uważa się, że odkrycie Ameryki było najbardziej spektakularnym wyczynem dokonanym przez Norwegów. Okazuje się, że wcale tak nie jest! Wyprawa do Ameryki to kaszka z mleczkiem w porównaniu z innym ich wyczynem. Norwegowie odkryli Szpicbergen, wyspę morską odległą od ich ziem zaledwie o 600 mil morskich. Jednak tylko szybki rzut oka na globus uświadamia nam jak niezwykły był to wyczyn. Ziemia ta leży zaledwie o ok. 1000 km od Bieguna Północnego. Na pierwszy rzut oka widać dokładnie, które przedsięwzięcie było bardziej niebezpieczne!

 

SZWEDZI

Podobny los, jak Norwegów spotkał Szwedów. Byli oni odcięci przez Duńczyków od swobodnych napadów na Europę, więc organizowali je głównie w basenie Morza Bałtyckiego. Nie zajmowali się jednak tylko grabieżą. Byli także kupcami, a było czym handlować. Na południu (czyli między innymi w Polsce) było dużo bursztynu i zboża, natomiast porty położone na dalekiej północy umożliwiały kontakty handlowe z Pskowem i Nowogrodem. Tam wymiana handlowa dotyczyła przede wszystkim niezwykle cennych futer. Już na początku X wieku Wikingowie (a właściwie Waregowie, bo tak właśnie ich nazywano od jednego z plemion) wpływali głęboko w głąb Dźwiny i po przetoczeniu lądem swoich łodzi wodowali je na Dnieprze. Spływając nim docierali do Kijowa i dalej na Morze Czarne i Bizancjum. Podobnym sposobem dotarli do Morza Kaspijskiego. Wpłynęli w Newę i wielkie północne jeziora, by następnie przeholować swoje okręty i zwodować je na Wołdze. Przez wiele lat naukowcy wątpili w te osiągnięcia, gdyż wydawały im się niewiarygodne. Okazuje się jednak, że znaleziska archeologiczne potwierdzają wszystko co zostało zapisane w starych ruskich kronikach. Swego czasu została nawet wysunięta teoria, że to właśnie Waregowie dali początek państwowości Polski. Przed przyjęciem w 966 r. chrztu, Mieszko I nosił imię Dago, a jest ono typowo germańskie, natomiast nazwa Kraków może pochodzić w prostej linii od drakkar, nazwy łodzi Wikingów! Te teorie nie znajdują jednak na razie potwierdzeń archeologicznych, ale zważywszy na to gdzie dotarli kupcy szwedzcy mogą one być całkiem prawdopodobne.
Wyprawy Weragów miały trochę inny charakter niż te prowadzone przez Wikingów. Wielkie miasta ruskie, jak Kijów, Nowogród czy Psków były w owym czasie głównymi ośrodkami handlu na tych terenach. Nie myślały one o wojnie i nie posiadały wielkich oddziałów wojskowych. Dla obrony własnych posiadłości często wynajmowali właśnie mieszkańców Skandynawii. Wielokrotnie zdarzało się, że wodzowie Wikingów zostawali książętami w miastach Rusi. Właśnie takim księciem był Ruryk, który stał się protoplastą wielkiej dynastii Rurykiewiczów.

 

DUŃCZYCY

Najmniejszym terytorialnie państwem zajętym przez plemiona Normanów (głównie Jutów) była Dania, ale to właśnie ona stała się główną bazą wypadową w najazdach na tereny Europy. Książęta tam panujący byli niewątpliwie najpotężniejsi spośród wszystkich Skandynawów. Kilkakrotnie nawet wyprawiali się do Szwecji i Norwegii, które to kraje udało im się na krótki czas opanować. Duńscy książęta dokonywali bardzo często podbojów na własną rękę, nie licząc się z królem. Napadali głównie na tereny Anglii i Francji.

 

ANGLIA

Momentem przełomowym w najazdach na Wyspy Brytyjskie stał się rok 866. Wtedy to do Anglii przybyła najliczniejsza z dotychczasowych armii Wikingów, zwana Wielką Armią. Były to wielkie duńskie oddziały, które po kilku latach działań przeciwko Karolingom i reszcie Europy postanowili założyć tutaj bazę wypadową. Nastąpiła zmiana dotychczasowego sposobu uderzenia. Zaprzestano sporadycznych, niewielkich ataków, na rzecz zorganizowanych wielkich kampanii. Z tego też powodu okres ten zwany jest, jako Faza Druga napaści skandynawskich na Anglię. Głównym przeciwnikiem Wikingów na wyspach stało się niezależne królestwo Wessex. O wojnach tych, długich i krwawych mówią nam dzisiaj kroniki dziejów Zachodniej Saksonii, czyli niegdysiejszego Wessexu. W tamtym okresie Anglia podzielona była na kilka niezależnych od siebie królestw: Northumbrię, Mercję, Anglię Wschodnią i Wessex, który był spośród nich najsilniejszy. W IX wieku Wessex rozpoczął wojnę w celu poszerzenia granic kosztem Południowej Saksonii (Sussexu), Kentu, Kornwalii, a także Marcji i Anglii Wschodniej. Spowodowało to, że Wikingowie w momencie lądowania byli na zaatakowanych ziemiach traktowani niemal jako sprzymierzeńcy, gdyż wolały one być pod ich protekstwem niż ulec Wessexowi. W 866 Duńczycy zawarli pokój z Anglią Wschodnią i wyruszyli do Northumbrii, gdzie rozpoczęli oblężenie Yorku, miasta założonego jeszcze przez Rzymian. Po długich i krwawych walkach ostatecznie udało im się rozgromić obrońców, zająć miasto i na tronie osadzić marionetkowego króla. Tutaj założyli swoją bazę na kilka następnych dziesięcioleci.
Dwa lata później próbowali zająć Marcję. Tam nie udało im się tak łatwo i ponieśli porażkę. Wycofali się do Northumbrii, gdzie jeszcze bardziej umocnili swoją władzę, by po dwóch latach spokoju znowu przypomnieć o sobie, tym razem Anglii Wschodniej. Tutaj odnoszą sukces. W kampanii ginie tamtejszy władca, król Edmund i jego państwo dostaje się pod wikińską kontrolę w 870 r. W następnym roku Wikingowie decydują się na wyprawę na Wessex. Podzielili swoje siły na kilka części i postanowili zmierzyć się z silnymi armiami AEthelreda, jego brata Alfreda i AEthelwulfa. Wojna był najbardziej krwawa i zacięta ze wszystkich dotychczasowych stoczono pięć bitew, wykańczających dla obu stron. Jak ciężkie były to zmagania świadczy bilans strat pośród dowódców. Wikingowie stracili 9 jarlów (dowódców okrętów, a jednocześnie wysokich dowódców lądowych), Anglicy 5 hrabiów. Śmierć poniósł również AEthelwulf. Tego samego roku umiera król AEthelred, a tron po nim przejmuje brat Alfred. W czasie jego panowania dochodzi jeszcze do dziewięciu bitew. Po ich stoczeniu obie strony spłynęły krwią tak bardzo, że zgodzono się na zawarcie tymczasowego pokoju.
Wojska Wikingów wycofały się do Londynu. Działania wojenne przerwano aż do roku 875, ale tym razem celem ataku była Marcja. Wojska duńskie podzielono na dwie części. Jedna z nich uderzyła na celtyckie królestwa Piktów i Strathclyde, gdy tymczasem druga pozostała na stanowiskach w środkowej Anglii. Wojska te zostały w 876 roku dotkliwie pobite przez wojska Wessexu i Wikingowie musieli cofać się w pośpiechu do Exeter, aby uniknąć całkowitej zagłady. W tym mniej więcej okresie pierwszy raz Wikingowie założyli stałe osady w Anglii. Pierwszy raz zrobiono to na północy, a w 877 r. na południu, gdzie dokonano podziału podbitej Marcji. Wessex pozostał sam. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Już w następnym roku Wielka Armia, dowodzona przez Guthurma dokonała najazdu i rozbiła wojska Alfreda. Król uciekł do Athelney, gdzie jeszcze przez kilka następnych miesięcy spływały niedobitki jego wojsk. Okazało się, że nie było ich wcale mało. Zaraz po Wielkanocy następnego roku Alfred przeprowadził błyskotliwy kontratak i tym razem to Wikingowie ponieśli klęskę pod Eddington. Wessex tryumfowało, ale Alfred wiedział, że jego wojsk nie starczy na regularną wojnę więc zdecydował się zawrzeć pokój Wedmore w Somerset w 879r. Wszyscy dowódcy duńscy zostali ochrzczeni. Zapanował błogi spokój. Guthurm wycofał się do Anglii Wschodniej, a z czasem Wikingowie zaczęli normalną, rolniczą egzystencję. W 880 roku większa część wojsk przekroczyła kanał La Manche i rozpoczęła ataki na cesarstwo Karolingów. Ten błogi spokój został przerwany dopiero w 885 r. kiedy to Guthurm zerwał porozumienie pokojowe i na czele połowy sił przeprawił się powtórnie do Anglii. Reszta sił został na kontynencie. Walki trwały cały rok i nie przyniosły rozstrzygnięcia. W związku z tym w 886 roku odnowiono postanowienia wcześniejszego pokoju i ustalono granicę angielsko – skandynawską w górę Tamizy, następnie w górę rzeki Lea, aż do jej źródeł, stąd prosto do Bedford, a potem w górę Ouse do Watling Street. Wszystkie ziemie na północ przypadły Wikingom i od tego czasu nazywane były Danelaw.
Po zawarciu rozejmu Alfred, nauczony poprzednimi doświadczeniami wybudował buhr, łańcuch umocnień umiejscowionych w południowej Anglii. Były tam usytuowane stałe garnizony wojskowe, ośrodki administracyjne i handlowe. Dawały również świetne schronienie ludności. Na sprawdzenie przydatności nie trzeba było czekać zbyt długo. W 892 roku reszta armii Wikingów, pozostająca do tego czasu we Francji została przerzucona na wyspy i rozpoczęła kampanię. Burh nie było jeszcze do końca skończone więc Normanowie mieli ułatwione zadanie. Jednocześnie rozpoczęli własne prace fortyfikacyjne, które miały chronić ziemie przez nich zdobyte. Armia duńska pod wodzą Hasteina już następnego roku wdarła się głęboko w terytorium Wessex, gdzie działania zbrojne ograniczały się tylko do niewielkich potyczek.
Alfred wiedział bardzo dobrze, że Wikingowie nie mogą uderzyć całą siłą jeżeli za plecami mają jego umocnienia, bo musieliby walczyć na dwa fronty, a na taką głupotę ze strony doświadczonych wojowników nie mógł nawet liczyć. Liczył, że szturmy na burh wykrwawią Normanów. Ostatecznie jednak nie mógł dopuścić do upadku umocnień bo znaczyłoby to dla niego wielką klęskę. Skoordynował działania swoich wojsk i udało mu się wypchnąć Duńczyków w granice Walii. Normanowie kolejny raz wyszczerbili sobie zęby na Wessexie. Zostali pokonani i zmuszeni do wycofania sił z powrotem do Danelaw, następnie nawet do Northumbrii, a ostatecznie do Anglii Wschodniej. Skandynawowie zebrali swe siły w Essex. Armia która przedtem miała południowo zachodni odcinek ataku pożeglowała teraz do Sussex, aby ten kraj spustoszyć. Armie połączyły się na powrót w Lei, gdzie wzniesiona została forteca, baza wypadowa do grabieży całego regionu. Przestała ona istnieć w 895 roku, kiedy Alfred, zebrawszy wszystkie siły zablokował ją. Zmusiło to Normanów do wycofania się na północ. Ostatecznie Anglicy przechwycili lub zniszczyli całą flotę duńską, więc nie było sposobu na ewakuowanie wojsk. Była to ostateczna klęska. Wikingowie poszli w rozsypkę i w większości przyłączyli się do załogi Danelaw. W 899 roku zmarł Alfred, ale pozostawił po sobie silne i zjednoczone państwo, które nie myślało już o tym jak siebie obronić, ale jak odzyskać resztę ziem i ostatecznie wypędzić Normanów z Brytanii.
Tymczasem nastał wiek X. Na tron w Wessex po ojcu wstąpił Edward, który zaczął nękać Danelaw małymi najazdami na granicę. Przechodziły one w większe kampanie w 903, 906 i 909 roku. Wikingowie, aby utrzymać swoje panowanie na tym obszarze sprzymierzali się niejednokrotnie z niewielkimi państewkami, których władcy pretendowali do tronu. Nie pomagało to jednak. Wessex urósł w siłę i dysponował zaprawionymi w wielu wojnach żołnierzami, którzy mogli śmiało stawić czoła Wikingom. Jednocześnie z prowadzeniem ofensywy, Anglicy zabezpieczali sobie tyły rozbudowując i umacniając już istniejące forty buhr. Stworzyli w ten sposób granicę nie do przejścia. Rozbudowa umocnień nie miała jednak na celu tylko obrony przed Wikingami. Chciano zabezpieczyć się również przed najazdami Celtów. Nękani z zewnętrz byli również Duńczycy. Ich atakowali Norwegowie, wypędzeni w 902 roku z Dublina. Walka o władzę osłabiła obronę Duńczyków przed atakami Anglików.
Rok 917 przyniósł zmianę na tronie Mercji. Po śmierci męża objęła go siostra Edwarda – AEthelflaed i był gotowa do współdziałania z nim w wojnie przeciwko Normanom. Już latem tego samego roku wyruszyli na północ, na spotkanie armii duńskiej pustoszącej okolicę. Do jesieni przejęto kontrolę nad całą środkową Anglią i Cambridgeshire. Następnego roku wydarto z pod władania Wikingów Anglię Wschodnią. Tego samego roku umiera AEthelflaed i Edward po kilku zabiegach przyłącza Mercję do Wessex, rozszerzając jeszcze bardziej jego granice. Duńczycy dostają z zaskoczenia kolejny cios wymierzony przez Ragnalda z Dublina. Zajmuje on York razem z przyległymi terenami. W roku 920 Danelaw ostatecznie przestaje istnieć. Wessex miał teraz pod kontrolą wszystko aż po Humber. York został teraz jedynym skrawkiem Anglii należącym do Skandynawów. Ostatecznie rozprawiono się z nim za panowania Athelstana, następcy Edwarda. W 927 r. przeprowadzono generalny atak na York. Dzięki przymierzu z Walią i Szkocją powstało królestwo o granicach podobnych do dzisiejszych. Następna wojna wybuchła dopiero 10 lat później. Doszło wtedy do przymierza dublińskich Wikingów i Celtów. te siły wspólnie zaatakowały Athelstana. Do spotkania obu sił doszło w bliżej niezidentyfikowanym miejscu zwanym Brunaburh. Bitwa która się tam wydarzyła była jedną z największych i najkrwawszych. Trwała kilka godzin bez rozstrzygnięcia. Ostatecznie Anglicy odnieśli zwycięstwo tak dobitne, że zażegnano najazdy zagrożenie prawie do końca stulecia. Późniejsze kroniki opiewały tę kampanię jako „Wielką Wojnę”. Władza Anglików na północy nie była jednak jeszcze sprawą do końca przesądzoną. W 939 roku utracili ją oni na rzecz niedawno pokonanych władców Dublina. Przejęli oni władzę w Yorku. Ostatecznie Normanowie wykończyli się między sobą. Ostatni z ich królów – Eryk Krwawy Topór zginął w 954 r. w bitwie pod Stainmore i nastał spokój.

 

FRANCJA

Data pierwszego najazdu Wikingów na cesarstwo Karolingów to rok 799. Prawie przez pół wieku następowały później sporadyczne ataki małych oddziałów na niewielkie cele. Zdarzały się one sporadycznie. Już na pierwszy rzut oka wystarczy, aby stwierdzić, że działalność Wikingów na terytorium Francji była ściśle zależna od ich aktywności w Anglii. Spokój jednych był okresem niepokojów u drugich.
Pierwsze ataki dotyczyły głównie rejonu Fryzji. Było to spowodowane usytuowaniem na tych ziemiach dwóch ważnych ośrodków handlowych – Quentovicy i Dorestadu, które były raczej słabo bronione i dostarczały bogatych łupów. Jak częste były te najazdy świadczy historia pierwszego z miast, które w ciągu zaledwie trzech lat było aż czterokrotnie niszczone, a następnie odbudowywane. Ataki nasiliły się jeszcze po roku 826 kiedy normański władca – Harald otrzymał ziemię. Po tym wydarzeniu dostał w swoje ręce świetną bazę wypadową na cały rejon i kilkakrotnie przechodził on w duńskie ręce. rejon odetchnął w roku 838, kiedy Wikingowie zmienili teren swych napadów bardziej na zachód i zaczęli nękać wybrzeża Atlantyku. Rok 840 przyniósł imperium Karolingów kolejne osłabienie. Według statutu Ludwika Pobożnego podzielono państwo pomiędzy jego synów. Byli to Lothar, Ludwik II Niemiecki i Karol II Łysy. Nie wszystkim przypadła nowa sytuacja do gustu i Francja pogrążyła się w wojnie domowej, która jeszcze bardziej ją osłabiła. Sytuacja ta nie pozostała niezauważona również przez Wikingów. Już w następnym roku pojawiły się tam dwie wielkie floty wikińskie. Jedna założyła swoją bazę na Sekwanie, druga opanowała Loarę. Niedługo później we Francji pojawiła się kolejna wielka armia, stacjonująca nad Sommą ale nie zostały rozpoczęte działania zbrojne na większą skalę. W roku 850 w ręce Rorika, brata Haralda, Frankowie oddali Dorestad w zamian za ochronę północnych granic przed najazdami. Mimo, że były one bardzo liczne, nie zagroziły jednak w najmniejszym stopniu trwałości imperium. Państwo Franków było ogromne i posiadało dobrze zorganizowany system administracyjny. Czyniło to podbój mało realnym. Mając to na uwadze głównym przedmiotem zainteresowanie wojsk Wikingów stały się miejsca łatwe do zdobycia i z zapewnionym obfitym łupem. Z tego powodu atakowano bogate klasztory, ośrodki handlowe umiejscowione głównie w rejonie Normandii i Bretanii. Gdzie indziej działalność Wikingów nie była aż tak nasilona i nie zostało po nich wiele śladów. Pewnym wyjątkiem od tej reguły może być atak dokonany na Paryż w listopadzie 885 roku. Miasta co prawda nie zdobyto, gdyż mieszkańcy schronili się na wyspie Cite`. Obroniono przed atakiem właściwie tylko to miejsce, gdyż w 886 Wikingom udaje się zdobyć most i odizolować fort broniący go. Wkrótce udało im się doprowadzić do jego upadku. Pod koniec IX wieku działalność wikińska na ziemiach francuskich osłabła, a teren podbojów przeniesiony został na Wyspy Brytyjskie.
Zapanował spokój, ale nie na długo. Wikingowie przypomnieli o swoim istnieniu już na początku kolejnego stulecia. Przez Francję przeszła kolejna fala wojny. Francja osłabiona po wojnach i ostatnich najazdach nie mogła dać sobie rady z powtarzającymi się napadami. Mając na uwadze złą sytuację państwa w 911 roku król Karol Prosty złożył dowódcy Wikingów ofertę. Miał on otrzymać na własność ziemie dotychczas podbite, pod warunkiem, że będzie bronił granic przed innymi najazdami. Göngu-Hrólfr propozycję przyjął i postanowił osiąść na ziemiach pomiędzy rzekami Epte i Risle. Do aktu nadania doszło w tym samym, 911 roku w miejscowości St Clair-sur-Epte. Początkowo nowy właściciel dotrzymywał umowy, ale już wkrótce wzięła w nim górę natura Wikinga. Nastał dla Francji czas kolejnych wikińskich napadów. Granice Normandii zostały rozszerzone. Władzę nad podbitą częścią Rollo (gdyż pod takim imieniem występował Göngu-Hrólfr we francuskich kronikach) przekazał swemu synowi – Williamowi Długi Miecz, który pomagał mu w wojnie. Normandia zyskała dzisiejszy kształt w 933 roku. Prowincja była targana wewnętrznymi walkami między osadnikami. Doszło nawet do zamordowania w 942 roku Williama. Mimo tego władza ciągle spoczywała mocno w twardym ręku. Dzięki temu udało się utrzymać jedność krainy. Nastąpił okres integracji z miejscową ludnością i pomieszania się kultur, co ujawniło się w wielu dziedzinach. Podobne walki wewnętrzne trawiły wówczas Francję. Dzięki nim nie doszło do odebrania ziem Wikingom i umocnienia się ich władzy na tym terenie. Okres największej świetności tych terenów rozpoczął się w 1066 roku za sprawą podboju Anglii.
W roku 1014 królowi wikińskiemu Kanutowi I Wielkiemu udało się nareszcie zająć Brytanię i rozpoczął okupację tych terenów aż do 1042 r. Wtedy doszło do wielkiej rebelii Anglosasów, dzięki której udaje się go wypędzić. Na tron wstąpił Edward Wyznawca, który w testamencie zapisał swój tron (nie posiadał bowiem następcy) Wilhelmowi Bastardowi. Z tym posunięciem ostro nie zgodził się książę angielski – Harald. Rozpoczęła się wojna. Wilhelm wylądował z zaledwie 5000 żołnierzy na wyspach i zdecydował się na wydanie bitwy. Pod Hastings w 14 X 1066 r. odnosi wspaniałe zwycięstwo i wywalcza sobie w ten sposób koronę. Wtedy też zrzuca z siebie niezbyt zaszczytny przydomek (Bastard, znaczy z nieprawego łoża) i przyjmuje tytuł Zdobywcy. Po zwycięstwie nakazał spisać „Domersday Book” („Księgę Dnia Sądu Ostatecznego”) w której znalazł się dokładny opis wszystkich angielskich posiadłości. Następnie rozdzielił je pomiędzy swoich rycerzy i tak kraj został podzielony na hrabstwa, a jego dzielni wojacy zostali szeryfami. Cała ta historia ma również aspekt polski. Ojcem Kanuta był Swen Widłobrody, książę duński, natomiast matką była córka Bolesława Chrobrego, Stobrawa. Małżeństwo to zostało zawarte, aby uzyskać duńską pomoc w wojnie z Niemcami. Nie jest to jednak jeszcze koniec wyczynów dzielnych Duńczyków. W 1130 r. docierają oni bowiem na Morze Śródziemne, gdzie zakładają Królestwo Obojga Sycylii, obejmujące Sycylię i południowe Włochy. Jak silne było to państwo świadczy fakt, że Guiscard, jeden z jego królów rozpoczął na własną rękę wojnę z Bizancjum i poważnie zagroził Cesarstwu. Natomiast jego syn, Bohemund jako jeden z wodzów Pierwszej Wyprawy Krzyżowej założył latyńskie księstwo Antiochii i podobnie jak ojciec marzył o podboju Bizancjum.

Obecność Normanów w życiu politycznym Europy miała wiele różnych stron. Dla jednych krajów była korzystna dla innych (np. dla Francji) nie. Polska znajdowała się zdecydowanie w tej pierwszej grupie i to z kilku ważnych powodów. Normanowie co prawda dopuszczali się napaści i na nasze ziemie, ale znacznie częściej niż one odbywała się wymiana handlowa, która otwierała nam kontakty z szerokim światem. Najlepsze stosunki zawsze łączyły nas z Danią i zamieszkującym ją plemieniem Jutów. Wielokrotnie pomagali nam oni w wojnach i to nie tylko ze wspomnianymi wcześniej Niemcami, ale także z pogańskimi Słowianami. Sama ich obecność na Bałtyku już nam pomagała, gdyż związywała znaczną część sił niemieckich. Dodatkowo Stobrawa dała początek wielu dynastiom europejskim i nie bez racji była nazywana matką królów. Normanowie stanowili (jako znakomici i doświadczeni wojownicy) znaczną część wojów pierwszych Piastów, wielu z nich osiadło w naszym kraju na stałe, dając początek kilku rodom szlacheckim. W ten sposób plaga reszty Europy przyczyniła się do rozwoju gospodarczego Polski, a dodatkowo na wyspie Wolin (nazywanej wówczas Jomsborgiem) mieścił się jeden z głównych portów Skandynawów.

 

Autor tekstu: Fiolnir