Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Wstępne informacje o wikingach – Statki i nawigacja

STATKI

Statek to niewątpliwie jedno z najważniejszych osiągnięć cywilizacji Wikingów. Dopiero kiedy sztuka szkutnicza osiągnęła u nich prawdziwe szczyty zdecydowali się na podjęcie wypraw na zachód, północ i południe. Ale jakie to były wyprawy! Statki służyły na wojnie jedynie do przewozu wojowników. Istnieje ledwie kilka wzmianek o toczonych bitwach morskich. Jednak statki wojenne nie były jedynymi. Sztuka szkutnicza osiągnęła bowiem w ich cywilizacji tak wysoki poziom, że szybko wyodrębniły się poszczególne rodzaje statków, przeznaczonych do spełniania odmiennych celów. Były okręty wojenne, statki handlowe, łodzie rybackie, promy. W tych grupach istniały dodatkowe podziały na przeznaczone do żeglugi przybrzeżnej i pełnomorskiej oraz śródlądowej. Świadczy o tym znalezisko dokonane w fiordzie Roskilde w 1957 roku, kiedy z jego dna udało się wydobyć resztki wielu typów okrętów zatopionych z nieznanych powodów ok. XI wieku. Ta różnorodność świadczy jak bardzo ludzie północy byli związani z morzem. Nie ma w tym nic dziwnego. Norwegia i Szwecja leżą na półwyspie, którego brzegi oblewają wody Morza Bałtyckiego, Północnego, Norweskiego i Barentsa. Dania to również półwysep, otoczony przez Bałtyk i Morze Północne. Dodatkowo w całej Skandynawii rosły wielkie lasy, które dostarczały taniego surowca do budowy okrętów. Nie można było czerpać praktycznie korzyści z rolnictwa, gdyż nie było ziem nadających się pod uprawę w ilości wystarczającej do przetrwania, dodatkowo ostry klimat północny im nie sprzyjał. Okres wegetacyjny był bardzo krótki i pochmurny. To wszystko zmusiło mieszkańców do poszukania innych źródeł wyżywienia. Z tego powodu podstawę bytowania plemion stanowiło rybołówstwo i polowanie. A było gdzie to robić! łatwy dostęp do morza sprzyjał połowom, a wielkie lasy dawały ostoję całym stadom zwierzyny. To spowodowało rozwój cywilizacji Wikingów. Z czasem zaczęły się walki terytorialne, a ponieważ większość Półwyspu Skandynawskiego zajmują góry, bardzo ciężkie do przebycia do przewozu wojowników rozpoczęto wykorzystywać statki. Największe podziały występują chyba właśnie między statkami wojennymi, a ostateczny ich kształt wykrystalizował się dopiero w na początku VIII wieku, ale kiedy już stało się to zaczęto produkować okręty szybsze o kilka węzłów od późniejszych o kilkaset lat statków Kolumba.

Drakkar

Langskipy

Czasy podboju Europy rozciągają się pomiędzy VIII, a XI wiekiem. Właśnie na ten okres przypada największa sława Wikingów. Łodzie powstały bardzo dawno. Pojawiają się pierwszy raz na skalnych rycinach datowanych na III tysiąclecie p.n.e. znalezionych w Szwecji i Norwegii. O nich również możemy doszukać się wzmianek w dziele Tacyta, który w 98 r. opisał lekkie i wąskie okręty Suinów (Szwedów), które nie miały wyróżnionego dzioba i rufy, gdyż wyglądały one w ten sam sposób. Dzięki temu mogły pływać w obu kierunkach. Przypuszcza się, że właśnie one dały początek langskipom. Nazwę można przetłumaczyć dosłownie jako długi okręt. Jest to z całą pewnością prawda. Stosunek długości do szerokości miał się jak 7:1.

Plan wikińskiego okrętu

Największe z tych statków były nazywane drakkami lub skeidami. Wyróżniały się nie tylko długością. Posiadały również wysoką dziobnicę, ozdobioną głową smoka, którą zakładano udając się na wyprawę. Miała ona odstraszać duchy opiekujące się miastem i umożliwić zwycięstwo. W drodze powrotnej rzeźba była ściągana, aby nie spłoszyć przypadkowo duchów własnego miasta. Od tej właśnie ozdoby wzięła się nazwa okrętów, drakko – smok. Łodzie te były rzeczywiście wielkie. Zabierały zwykle od 40 do 80 wioślarzy i mniej więcej tyle samo, albo więcej wojowników. Mniejszym typem langskipów były snakkary. Zabierały one 40 wioślarzy, a zamiast smoka zdobiła je paszcza węża, od której wzięły i one swoją nazwę. Istniały jeszcze mniejsze okręty. Zwano je legundami i zabierały tylko kilkudziesięciu ludzi.

Rokonstrukcja okrętu odnalezionego w OseberguRokonstrukcja okrętu odnalezionego w Gokstad

Łodzie Wikingów mogły być napędzane zarówno za pomocą wioseł, jak i wiatru. Żagiel pojawił się w łodziach dopiero na chwilę przed okresem podbojów i bardzo ułatwił żeglugę. Ponieważ kadłub żaglowca musi być wyższy i szerszy od okrętu poruszanego tylko siłą wioseł, Skandynawowie wprowadzili kil, który nadawał okrętowi wytrzymałość, stabilność i zwrotność. Ich wynalazkiem i udoskonaleniem był również ruchomy maszt, który można było kłaść, stawiać i obracać dowolnie, niezależnie od pogody. Deski budujące kadłub łączone były na zakładkę, za pomocą gwoździ na wręgach (wyprofilowanych belkach poprzecznych). Szpary pomiędzy poszczególnymi deskami poszycia były wypełniane nasmołowanymi włóknami roślinnymi. Chroniło to statek przed przeciekaniem, a drewno przed niszczącym działaniem wody.

Budowa drakkaru

Dzięki płytkiemu zanurzeniu łodzie te były zdolne do działań również w korytach rzecznych. W ten sposób udało się nawet kilkakrotnie oblegać Paryż. W statkach wojennych wioślarze siedzieli po obu stronach. Ochronę zapewniały im tarcze wojowników, które dodatkowo podwyższały wysokość burty. Cechą charakterystyczną łodzi wikingów był również brak pokładu. Załoga spała w skórzanych śpiworach, a w wypadku deszczu rozkładano brezent na kształt wielkiego namiotu, który chronił ludzi przed ulewą. Łodzie skandynawskie nie posiadały steru, zastępowało go tzw. wiosło sterowe, umieszczone zawsze na rufie prawej burty (stąd właśnie nazywa się ją sterburtą).
Jak wielką wartością był dla cywilizacji Skandynawii okręt może świadczyć sposób pochówku przeznaczony tylko dla najwyższych dostojników i wielkich wojowników, których często składano do grobu wraz z łodzią. Przykładem tego typu jest łódź odnaleziona pod Osebergiem w 1904 r. Od nazwy miejscowości został nazwany pierwszy styl występujący w sztuce Wikingów. Znalezisko pochodzi z początków IX wieku. Obecnie znajduje się w muzeum w Oslo.

Okręt z Gokstad

Knary (Knorry)

Były to statki służące jako handlowe i kolonizacyjne. Cechowały się w odróżnieniu od langskipów krótkimi wymiarami, głębokim zanurzeniem i większą szerokością. Knary służyły tylko do długich rejsów po otwartym morzu. Do uprawiania żeglugo przybrzeżnej stosowano inny rodzaj statków, zwany byrdingami. One to właśnie stanowiły trzon floty handlowej na Bałtyku i Morzu Północnym, zawijając do najważniejszych portów, jak: duński Haithabu, szwedzki Birka, słowiański Jomsborg, umiejscowiony na dzisiejszym Wolinie. Knary były ponadto zastosowane w kolonizacji Islandii i Grenlandii, prawdopodobnie wykorzystane także w wyprawach do Vinlandii (prawdopodobnie dzisiejsza Zatoka św. Wawrzyńca).

Knara

Napędem statków handlowych był przede wszystkim wiatr. Wiosła wykorzystywano tylko w portach. Z tego powodu ilość wioślarzy była ograniczona do minimum i nawet na największych statkach nie przekraczała ośmiu. Dwiema najważniejszymi osobami na pokładzie byli sternik (na rufie) i czatownik (na dziobie). Podobnie jak okręty wojenne nie miały one pokładu. W celu zabezpieczenia ładunku był on przykrywany skórami. Statki wojenne w przeważającej większości wykonywane były z drewna dębowego, bardzo mocnego, do budowy handlowych i rybackich najczęściej służyła sosna. Wygląd dzioba i rufy był w knarach identyczny i oba te miejsca różniły się tylko umiejscowieniem wiosła sterowego, umieszczonego zgodnie ze zwyczajem na prawej burcie. Maszt z wielkim żaglem rejowym umiejscowiony był na śródokręciu. Konstrukcja kadłuba była podobna jak w okrętach wojennych, ale były wyższe burty.

Normańskie wersje okrętów Wikingów

Normanowie należeli do grupy duńskich Wikingów, którzy tak dali się w X wieku we znaki mieszkańcom północnej Francji, że król Karol Prosty w 911 roku oddał im na własność tereny wcześniej przez nich podbite, aby tylko wyjednać pokój. Te tereny z czasem zaczęto nazywać Normandią. Wikingowie uzyskali w ten sposób stały kontakt z Francją i zapożyczyli oni niektóre cechy francuskich okrętów, łącząc je ze starymi wzorami. Pozostało poszycie klinkierowe, wiosło sterowe na sterburcie, tarcze zawieszona na burtach, składany, ruchomy maszt z wielkim żaglem rejowym, wysoki dziób i rufa. Innowacje dotyczyły kadłuba, który został poszerzony i zyskał wyższe burty. Zmienił się także częściowo sposób dekoracji dzioba. Obok smoków zaczęły występować również głowy lwów. Tarcze stały się wydłużone, na kształt odwróconej łzy. Statki normańskie stały się dzięki innowacjom mniejsze i mniej smukłe, jednak zapewniały wojownikom lepszą ochronę i posiadały większą nośność, a także lepszą stateczność.

Okręty normańskie w trakcie budowy

Najlepszym sprawdzeniem nowych okrętów była wyprawa Wilhelma Zdobywcy do Anglii, kiedy to przerzucił 15000 wojowników i kilka tysięcy koni posługując się właśnie takimi statkami. Największy z nich, należący do samego króla mierzył sobie 24 metry, inne miały zwykle w granicach 12 – 22 metrów. Na każdy wchodziło 20 do 30 wioślarzy, tyle samo lub więcej wojowników oraz kilka koni.

Manuskrypt przedstawiający statek normański

NAWIGACJA

Mimo niewątpliwego mistrzostwa Wikingów w sztuce żeglarskiej nie jest do końca wyjaśnione jakim cudem udało im się dokonać tylu podbojów. Do tego potrzeba było nawigacji. Nie wiadomo jakim sposobem posługiwali się Skandynawowie. Przy żegludze przybrzeżnej nawigacja nie jest niezbędną umiejętnością, gdyż widać na podstawie położenia punktów orientacyjnych, gdzie człowiek się znajduje. Inna zupełnie sytuacja panuje na pełnym morzu. Tam takich znaków nie ma. Mimo tego jakimś cudem Norwegowie odkryli wiele lądów. W samym odkryciu nie było jeszcze nic nadzwyczajnego, gdyż musiał to być za każdym razem przypadek chociaż w części, ale jak wytłumaczyć umiejętność tych żeglarzy do powracania w te same miejsca? Tego nie można już wytłumaczyć w jakikolwiek sposób. Oznacza to, że Wikingowie musieli przez lata doświadczeń wypracować sobie własny system nawigacyjny. Wiadomo, że wiadomości astronomiczne i geograficzne ludów z północy daleko wykraczały poza te występujące w reszcie Europy. Wikingowie uważali, że Ziemia jest kulą. Dopracowali się również tak abstrakcyjnych pojęć jak długość i szerokość geograficzna, równik czy koło polarne. Wiedzieli o istnieniu biegunów, mimo że do wielu z tych miejsc nigdy nie dotarli. Te pojęcia w tamtych czasach w ogóle nie występowały w reszcie Europy. Tych poglądów nie zmienili nawet po przyjęciu chrześcijaństwa, ale nie angażowali się w spory z Kościołem. Nie robili tego dlatego, że podobne sprzeczki nie są wcale pomocne dla nawigacji. Nie ma znaczenia co jest środkiem świata i co krąży wokół czego.
Wikingowie nie znali i nie posługiwali się kompasem w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, ale ostatnio pojawiły się sugestie, że wynaleźli prosty kompas słoneczny. Ponieważ droga słońca ze wschodu na zachód zależy w znacznym stopniu od pory roku i szerokości geograficznej pod jaką dokonuje się obserwacji. Jedyny stały punkt to ten, kiedy słońce znajduje się w zenicie. Problemy pojawiają się kiedy znajduje się ono w innym niż zenit punkcie. Jednak przy niedługiej podróży, przy małej zmianie szerokości geograficznej można dokonać tego z zadowalającą dokładnością, mając na uwadze zapamiętany ruch słońca przed wyruszeniem. Mało prawdopodobne wydaje się, aby Wikingowie posługiwali się w swojej nawigacji gwiazdą polarną. W ich warunkach żeglugowych, kiedy niebo było bardzo często zachmurzone była to bowiem metoda nazbyt zawodna. Mogli za to oznaczać kurs względem wiatru i fal, ale to również jest zmienne. Może jednak Wikingowie, jako lud od swego powstania związany z żeglugą wytworzył w sobie jakiś rodzaj instynktu, coś podobnego do tego co skłania ptaki do wędrówek i prowadzi je przez kraje, których nigdy wcześniej nie widziały. Ta hipoteza wydaje się jednak najbardziej nieprawdopodobna. Ostatecznie mało jest prawdopodobne, abyśmy się kiedyś dowiedzieli w jaki sposób Skandynawowie odnajdywali bezbłędnie drogę wśród bezkresnych wód, chyba, że robili to za pomocą jakichś nie odkrytych dotychczas przyrządów.

Autor tekstu: Fiolnir