Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Wstępne informacje o wikingach – Uzbrojenie

BROŃ I WOJOWNICY

Broń w okresie dominacji Wikingów była czymś zupełnie wyjątkowym. Mówiła o statusie społecznym, służyła do ataku i obrony, czasem również do celów rytualnych. W sprawnych rękach stawała się śmiercionośnym narzędziem. W tamtych czasach używanie wszelkiej broni było na porządku dziennym. Nawet w czasie pokoju zdarzały się przecież napady, trzeba było polować. Z tych właśnie powodów w Skandynawii do noszenia broni upoważnieni byli wszyscy mężczyźni. Często zdarzały się wyprawy wojenne i napady plemion ościennych, a w wypadku wojny ludzie ze wszystkich warstw społecznych mogli zostać postawieni w stan gotowości do walki za swego króla lub władcę, albo do wypadu poza granice państwa. Mentalność Wikingów była tak ukształtowana, że nie sprzeciwiali się temu. Śmierć w walce była dla nich zaszczytem i nie bali się jej, mając nadzieję, że po śmierci pójdą do Valhalli. Wikingowie, mimo, że byli piratami używali statków w znacznej większości tylko do przewozu wojska. Bitwy morskie zdarzały się raczej sporadycznie, ale są zapiski o kilku z nich, jak np. o bitwie pod Svoldem ok. 1000 r.
Na lądzie walczono pieszo. Konno byli jedynie wysocy dowódcy, ludzie możni których stać było na konia. Zupełnie inną sprawą były kłopoty jakie mogły z nim być w wirze walki, trzeba go było więc specjalnie tresować, aby się nie płoszył, a to również nie należało do łatwych zadań. Wikingowie, kiedy przyszło do lądowej walki byli świetnymi wojownikami. Walczyli najczęściej za pomocą miecza, lub włóczni, tylko sporadycznie używano toporów, ale właśnie nimi posługiwali się najczęściej wezwani na wyprawę ludzie mniej zamożni. Szczególnie upodobali sobie miecz. Im piękniej był on zdobiony, tym mężniejszy i bogatszy wojownik go nosił. Rękojeść bardzo często pokryta była bogatą ornamentyką i pięknie zdobiona. Ta część miecza zawsze pochodziła ze Skandynawii. Klingi często importowano z Francji, (szczególnym upodobaniem cieszyły się te wykonane w pracowni Ulfbehrta, najsłynniejszego frankijskiego płatnerza) lub po prostu zdobywano je na pokonanym wrogu. Te pochodzące z importu nie były jednak tak doskonałe jak te powstające w kuźniach Skandynawii. Były one wyrabiane specjalną metodą zwaną dziwerowaniem. Polegała ona na splataniu ze sobą długich pasków żelaza o nieco odmiennym składzie w jeden rdzeń, następnie zgrzewano twarde, stalowe krawędzie tnące. Po tych zabiegach wybijano w ostrzu specjalnymi młotkami rowek, dzięki czemu miecz stawał się lżejszy i bardziej elastyczny, nie tracąc nic ze swej wytrzymałości. Po tych zabiegach miecz polerowano i ostrzono. Klingi skandynawskie były długie i liczyły zwykle w granicach 70-80 cm.

Miecze Wikingów

Poza nimi Wikingowie posługiwali się często długimi nożami, zadającymi głębokie rany kłute. Miecze zadawały straszliwe obrażenia przeciwnikowi. Nie mogły się im z całą pewnością oprzeć tarcze, czy hełmy, gdyż były niszczone samą siłą rozpędu, a gdy dodatkowo władał mieczem silny wojownik to gromił przeciwników, jak drewniane pniaki, rozłupując ich na części. Miecze noszone były w pochwach drewnianych, powlekanych skórą, były wyścielone owczym runem, które zawierając lanolinę świetnie chroniło je przed zmatowieniem i korozją. Niekiedy pojawiały się zdobienia, występując przy wlocie i na końcu pochwy. Były one zwykle wykonane z brązu, rzadziej ze złota i występowały tylko u naprawdę wielkich wojowników. Te elementy zdobnicze są właściwie jedyną pozostałością pochew, które często są znajdowane w grobach zamożnych wojowników, gdyż reszta elementów, pochodzenia organicznego szybko ulega rozkładowi i gniciu.

Fragmenty pełnego ekwipunku bogatego Wikinga

Drugim rodzajem broni ukochanym przez Wikingów była włócznia. Była to jedna z najskuteczniejszych broni kłujących. Na trzonku za pomocą tulei osadzano długie i smukłe (mające ok. 50 cm) ostrze. Niektóre włócznie dodatkowo ostrzono, tak, że posiadały ostre, tnące krawędzie. Ta broń używana była dość powszechnie przez średnio zamożnych wojowników, których nie stać było na piękne i smukłe miecze. Bronią najczęściej utożsamianą z kulturą Wikingów był topór. Okazuje się jednak, że był on używany raczej niechętnie i zwykle była to prosta siekiera, drwala służącego na wojnie, lub mało zamożnego człowieka. Pewnym ewenementem jest tutaj pięknie zdobiony toporek (służący najprawdopodobniej celom obrzędowym, lub mający podkreślać pozycję społeczną, gdyż nie jest prawdopodobne, by ktoś chciał używać go na wojnie) odnaleziony w grobie wojownika w miejscowości Mammen w Jutlandii, pochodzący prawdopodobnie z 970 roku, od którego został nazwany całkiem odrębny kierunek w sztuce skandynawskiej.

Inkrustowany toporek z Mammen X wiek

Jest on pięknie zdobiony i inkrustowany srebrem. Topory jednak zwykle nie bywały tak wymyślne. Zwykle wyrabiano je w taki sposób, że do specjalnie uformowanego wcześniej kawałka metalu dospawywano ostrą krawędź tnącą, a następnie wszystko to osadzano na drążku za pomocą sznura. Rzadziej w walkach pojawiali się łucznicy, gdyż tę broń uważano raczej za myśliwską. Zachowały się jednak duże ilości żelaznych, grotów strzał, ich drzewce w znacznej większości przypadków nie zachowały się do naszych czasów. Jedyną kompletną strzałę znaleziono na podmokłych terenach w Hedeby. Jest ona wykonana z drewna cisowego i mierzy sobie 192 cm długości.

Topory i groty włóczni wydobyte z Tamizy

Wojownicy osłaniali się przed ciosami przeciwników zwykle za pomocą tarcz. Były one zwykle wykonywane z drewna lipowego, czasem obciągano je dodatkowo skórą. Tarcza sięgała wojownikowi od barków do pasa. Wzmacniana była przez metalowy pierścień na krawędzi. Czasem występowały na niej dodatkowo różne zdobienia, okucia i symbole. Niekiedy malowano całą na jaskrawy kolor (najczęściej czerwony lub żółty). W centrum tarczy znajdował się metalowy guz, którego zadaniem było osłanianie ręki wojownika. Zwykle to właśnie sama tarcza służyła jako osłona Wikinga, na dodatkowe zabezpieczenia bowiem nie wszystkich było stać. Jeżeli już, to był to hełm o stożkowatym kształcie, posiadający osłonę na nos.

Hełm z Sutton Hoo VI wiek

Prawdopodobnie większość z nich wykonana była ze skóry, te jednak nie dotrwały do naszych czasów. Udało się to natomiast znacznie rzadszym hełmom żelaznym, które czasem znajdowane są w grobach wojowników. Niektóre z nich były pięknie zdobione, ale nigdy nie występowały rogi! Zostały one dodane przez mnichów, którzy byli najczęstszą ofiarą napadów Skandynawów, gdyż właśnie w klasztorach i kościołach można było znaleźć najwięcej złota. Dodanie rogów miało upodabniać wojowników z północy do diabłów.

Żelazny hełm z dekoracją z brązu znaleziony w Vendel pochodzący z VII wieku

Zbroja była oznaką najwyższej władzy i godności. Nie występowała prawie nigdy i nosiła ją tylko starszyzna postawiona najwyżej, książęta i królowie. Zwykle stosowano kolczugi, pod które dla dodatkowej osłony (i wygody) zakładano skórzany kaftan. Prawdziwy zbiór broni Wikingów odnaleziono w grobie w Gjermundbu w Norwegii. Znaleziono tam hełm w bardzo złym stanie, który jednak udało się zrekonstruować, piękny, wspaniały miecz z rękojeścią inkrustowaną srebrem i miedzą. Dodatkowo wydobyto kolczugę, co świadczy o tym, że pochowano to naprawdę ważną osobistość. Kolczuga również musiała zostać zrekonstruowana, gdyż była w fatalnym stanie. Obecnie całą zawartość grobu można podziwiać w Oldsaksamling Museum w Oslo.

Broń z grobu wodza z Gjermundbu z X wieku

Eksponaty odnalezione w tym grobie są jedyne w swoim rodzaju. Jest to jedyny hełm i zbroja pochodzące z okresu wikińskiego jakie udało się odnaleźć, inne hełmy znamy tylko z kilku przedstawień figuralnych (np. na kamieniach w Gotlandii, czy na rogu z Sigtuny w Szwecji), a o zbrojach udało się uzyskać informacje dopiero z tego grobu.

 

FORTYFIKACJE

Jak już wcześniej wspomniałem cała Skandynawia była areną ciągłych walk, sporów dynastycznych, napadów, najazdów itd. nieodłącznie towarzyszących procesom państwotwórczym. Zmusiło to mieszkańców tych ziem do nauczenia się sztuki fortyfikacji. Coraz lepiej rozwinięte miasta potrzebowały lepszej obrony, więc w X wieku pojawiły się w Skandynawii miejskie wały obronne. Wcześniej były to tylko umocnienia nadgraniczne, w razie potrzeby zapewniające schronienie ludności. Najpiękniejszym przykładem tego typu linearnie ułożonych umocnień jest Danevirke. Wały były wznoszone w różnych okresach, a łączna ich długość wynosi aż 30 km. Danevirke znajduje się u południowego przewężenia Jutlandii. Wały pierwotne zostały umocnione i rozbudowane w 808 roku za panowania duńskiego króla Gotfryda, lecz istniały już 75 lat wcześniej. Wał Gotfryda był niewątpliwie jedną z największych tego typu fortyfikacji. Jedyną przerwą w linii umocnień była tzw. Droga Wojsk (Haervej), której broniła potężna brama, bardzo trudna do zdobycia. Wał został jeszcze wzmocniony 160 lat później przez Haralda Sinozębego, łącząc stare zabudowania z nowymi powstałymi wokół miasta Hedeby. Wysokość nowych umocnień dochodziła do 13 metrów, dodatkowo był on jeszcze wzmocniony palisadą na szczycie. Specyfika fortyfikacji Danevirke zmieniła się dopiero w XII wieku, kiedy do jego wzmocnienia użyto trwalszych kamiennych i ceglanych elementów. Jak potężna i wspaniała jest to fortyfikacja, niech świadczy fakt, że wykorzystywano ją jeszcze w celach wojskowych podczas wojny prusko – duńskiej i II wojny światowej.

Pozostałości obozu wojskowego

Zanim w X wieku nastały czasy budowania rozbudowanych fortyfikacji w całej Skandynawii istniała doskonale rozwinięta (w samej Szwecji jest ich ponad 1000) sieć twierdz na wzgórzach. Budowano je najczęściej na wzgórzach skalistych, bardzo często na wyspach położonych na rzekach lub jeziorach dla dodatkowej ochrony. Szczególnie wiele tego typu zabudowań znajduje się w rejonie Melar. Mury tych budowli najczęściej wznoszone były z wielkich granitowych głazów, jeżeli były dostępne, ale czasem stosowano również inne gatunki kamienia. Nie jest łatwo ustalić nawet w grubym przybliżeniu wiek tych budowli, ale z całą pewnością część z nich pochodzi jeszcze z przed ery Wikingów. Normańskie twierdze miały najczęściej charakter wyłącznie obronny, ale niektóre z nich posiadać mogły również kultowy lub stanowić siedziby królów i książąt. Tego typu twierdzą jest np. Stenyborg na wyspie Adelso na jeziorze Melar, gdzie znajduje się również cmentarzysko z okresu przedwikińskiego. Z kolei ośrodkiem życia religijnego jest np. Gaseborg w Jarfalli w pobliżu Sztokholmu, który dodatkowo stanowił schronienie dla ludności w czasach zagrożenia. Podobnym celom najprawdopodobniej służył fort w Runsa w północnej części jeziora Melar. Jest on otoczony podwójnym wałem. Niedaleko znajduje się ciekawe cmentarzysko, otoczone wielkimi kamieniami (niektóre mierzą do 2 m) ułożonymi w kształt okrętu. Obok niego znajdują się jeszcze inne grobowce. Fort dodatkowo służył w czasie wojny za schronienie wieśniakom, ale nie wygląda na to, aby kiedykolwiek był ciągle eksploatowany. Na uwagę zasługuje warownia Hochburg, górująca nad miastem Hedeby. Jest ona ciekawa o tyle, że znajduje się na równinach, co było w Danii rzadkością. Podobnym celom służyło najprawdopodobniej miasto Birka na wyspie Bjorko na jeziorze Malar. Fort Borg stojący w pobliżu prawdopodobnie początkowo służył za schronienie. Jego rola zmalała w X wieku, kiedy samo miasto zostało otoczone wałami.

Wojownicy

Około 100 tego typu fortów występuje na Gotlandii, ale nie wszystkie są z czasów Wikingów. Największym i najpotężniejszym z nich jest niewątpliwie Torsburgen, położony niedaleko wschodniego wybrzeża. Posiada ogromne wapienne (przykład tego, że nie zawsze były z granitu) mury obronne, ciągnące się na 2 kilometry, wysokie na 7 metrów, a miejscami szerokie na 24. Te parametry stawiają twierdzę w rzędzie najpotężniejszych w całej Skandynawii. Ślady archeologiczne datują twierdzę na IV wiek, lecz ponownie eksploatowano ją w X wieku. Innym bardzo ciekawym archeologicznie obiektem zachowanym na Gotlandii jest Bulverkt na jeziorze Tingstade Trask, położonym na północnej stronie wyspy. Na płytkich wodach jeziora znajduje się szereg drewnianych platform, ustawionych obok siebie w kwadrat i bokach długości 170 m. Na tej wielkiej platformie stały niegdyś domostwa, otoczone dodatkowo ciasno ustawioną palisadą. Metody zastosowane przez rzemieślników przy budowie przypominały te stosowane w podobnych przypadkach przez Słowian z południowych i wschodnich wybrzeży Morza Bałtyckiego. Nasuwa to przypuszczenie, że osada została wykonana przez imigrujących Słowian. Nie są znane przyczyny wybudowania osady właśnie w tym miejscu, ale nazwa jeziora „Tingstade” skłania do podejrzeń, że mogło to być miejsce zbierania się thingów (rodzaj sądu).

Rekonstrukcja obozu wojskowego typu Trelleborg

Inną wyspą gdzie spotkać można przedwikińskie twierdze jest wyspa Olandia. Znajduje się ich tam 16, z czego tylko dwa – Ismanstorp i Eketorp były w czasach Wikingów wykorzystywane. Oba otoczone są kolistym murem wapiennym, otaczającym pozostałości dawnych domostw. Pierwszy z fortów ma 127 m średnicy, a jego mury wznoszą się na 2,5 m. Nie była to z pewnością bezpieczna forteca, gdyż wykonano w niej aż dziewięć wejść, aby zapewnić sobie możliwość ewentualnej ucieczki. Fort prawdopodobnie był zamieszkany tylko w chwilach zagrożenia. Eketorp był znacznie bezpieczniejszą przystanią. Były tam tylko trzy bramy i służył on najprawdopodobniej jako kwatera garnizonu chroniącego wyspę. Opuszczony został po 700 latach ciągłego zamieszkania, a funkcje obronne dobrze spełniał jeszcze do ok. roku 1000. Był to także znaczący i zamożny port handlowy.

 

Autor tekstu: Fiolnir